Camerimage 2025. O tym, jak 24-letni amerykański żołnierz ocalił Polaka
Takie tragedie wywołują traumy na lata. Po tym jak młody, amerykański żołnierz ocalił Polaka w trakcie ataku terrorystów na bazę wojskową, Karol Cierpica wrócił do kraju jako inny człowiek. Siłę odnalazł m.in. w wyjątkowych rodzicach zmarłego chłopaka, którzy potraktowali go... jak syna.
W tym roku minęło 12 lat od tragicznych wydarzeń w Ghazni w Afganistanie. 28 sierpnia 2013 roku, talibowie zaatakowali bazę wojskową, gdzie przebywali m.in. polscy żołnierze. Przed godziną 16 zamachowcy zdetonowali pierwszy ładunek, który zrobił wyrwę w murze okalającym bazę, nad którą zaczęła unosić się chmura dymu i pyłu. Sytuacja szybko eskalowała, na teren bazy przedostawali się rebelianci, niektórzy mieli na sobie ładunki wybuchowe. Celem było zabicie jak największej liczby żołnierzy, którzy tam stacjonowali. Jedną z osób, które zginęły na miejscu, był 24-letni Amerykanin, sierżant Michael Ollis z 10. dywizji górskiej.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski nie zamierza milczeć. "Dlaczego miałbym mieć odebrany głos?"
Ollis zginął, osłaniając swoim ciałem rannego polskiego żołnierza, porucznika Karola Cierpicę. O tej sprawie było bardzo głośno przed laty, w Telewizji Polskiej powstało wiele reportaży na ten temat. Teraz historię ze szczegółami przedstawia film dokumentalny "Miś dla Michaela", który koniecznie musicie zobaczyć, jeśli trafi się wam taka okazja. Reżyser Grzegorz Zasępa po 7 latach starań i rozmów przekonał Karola Cierpicę do opowiedzenia swojej historii przed kamerami.
Zasępa w swoim poruszającym filmie zbiera relacje wojskowych, którzy byli wtedy w Ghazni i widzieli, co dokładnie działo się w atakowanej bazie. Krok po kroku opisują moment ataku, a także to, co działo się potem. - Chłopy, jeśli kiedyś będziecie w Ameryce, to powiedzcie rodzicom tego chłopaka, że uratował mi życie - wspomina bohater filmu swoje własne słowa wypowiedziane krótko po wypadku. Chyba on sam nie wierzył w to, jak potoczy się ta historia.
Nie da się nie wzruszyć, gdy żołnierz opowiada, jak bardzo przeorała go wojna i tamto wydarzenie. Cierpica przed kamerami jeszcze raz mierzy się ze wspomnieniami, opowiadając o tym, jak młody Amerykanin zginął, ratując mu życie. Ollis zapłacił najwyższą możliwą cenę, by ratować brata w mundurze. Jak to wpływa na człowieka? Ba, jak to wpływa na rodziny? Na rodziców młodego Amerykanina, którzy stracili syna na wojnie?
Ta historia jest niezwykła i film o niej po prostu musiał powstać. Robert i Linda Ollis przyjęli bowiem Karola z otwartymi ramionami. Nie było w nich żalu, złości i pretensji, za to mnóstwo miłości i otwartości dla Karola i jego bliskich. O takich sytuacjach naprawdę rzadko się słyszy. Ekipa filmowców towarzyszy Cierpicy, jego żonie i synkowi w kolejnej podróży do Stanów Zjednoczonych, by mogli jeszcze raz spotkać się z Ollisami. Rejestrują piękne momenty, jak ten, gdy ojciec poległego Amerykanina oprowadza synka Polaka po swoim domu i okolicach, traktując go jak pełnoprawnego wnuka. W tragedii znaleźli mnóstwo miłości wobec siebie nawzajem.
"Miś dla Michaela" to przeciekawa produkcja, która pokazuje tę historię z różnych perspektyw. Reżyser pozwala nam podejrzeć trochę społeczność żołnierzy i weteranów, posłuchać o amerykańskim wychowaniu w poszanowaniu do armii, o rodzicach oddających swoje dzieci ojczyźnie. Możemy też posłuchać o tym, co wojna, udział w misjach potrafi zrobić jednemu człowiekowi, ale też o tym, jak z najgorszego życiowego bagna można się wydostać.
Dziękujmy ci, dziesiąta muzo, za filmy dokumentalne. Takie jak "Miś dla Michaela" powinny częściej trafiać do szerokiej dystrybucji w kinach. Film znalazł się w programie tegorocznego festiwalu Energa Camerimage w Toruniu. Niestety nie ma informacji, gdzie można zobaczyć go np. online. Może to się zmieni?