Dziwaczne, niekomfortowe sceny. Na szczęście żona się zgadza
Ted Danson, znany z serialu "Zdrówko" i "Dobre miejsce", przyznał, że kręcenie scen miłosnych z obcymi aktorkami budzi w nim poczucie winy i jest niekomfortowe.
Aktor Ted Danson, w programie "Today", opowiedział o wyzwaniach związanych z kręceniem scen miłosnych z nowo poznanymi osobami. Mąż Mary Steenburgen (także aktorki, znanej m.in. z "Elfa"), z którą współpracuje na planie drugiego sezonu "Tajnego informatora" Netfliksa, przyznał, że z tego powodu woli grać sceny miłosne ze swoją żoną.
Danson wyjaśnił, że wspólna praca z żoną ułatwia mu zadanie. A co z innymi aktorkami? - Czuję się winny i zakłopotany, to jest po prostu niewłaściwe - powiedział Danson, podkreślając, że nie był to tylko pusty komplement rzucany w obecności żony. Steenburgen, jego partnerka zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, z uśmiechem podkreśliła, że nie dzieli jego obaw w tej kwestii.
"The Paper": robić spin-off legendarnej produkcji to wielka presja
- Mam jej pełne pozwolenie na szaleńczą miłość na ekranie, bo wie, że ją kocham, jesteśmy mężem i żoną - powiedział aktor.
A jak jest w sytuacji, w której muszą zagrać ze sobą? Steenburgen przyznała, że to to szczególne wyzwanie, ponieważ często muszą "zapomnieć" o swojej dotychczasowej relacji i patrzeć na siebie na nowo, jak obcy ludzie. Para zdradziła także swój mały rytuał przed każdą sceną, nawiązując do nauk Sandy'ego Meisnera. Stosują metodę, która pozwala im się skoncentrować i zjednoczyć przed kamerą. To metoda, która uczy aktora prawdziwego reagowania w danej chwili — nie grania emocji, tylko życia w partnerstwie i pozwalania, by emocja wynikła z sytuacji, impulsu i kontaktu z drugim człowiekiem.
Para poznała się na planie "Pontiakiem na Księżyc" z 1994 roku, zagrali także razem m.in. w "Podróżach Guliwera", serialu "Ink" czy "It must be love".