Dżungla, pająki i anakonda. Opowiada o pracy z Willem Smithem i granicach strachu

Pracowała w dżungli Amazonii, prowadziła ekspedycje w Himalajach i odpowiadała za bezpieczeństwo w ekstremalnych warunkach. Carla Perez, doświadczona przewodniczka i liderka wypraw, opowiada o kulisach współpracy z Willem Smithem przy serialu "Pole to Pole", niebezpiecznych momentach na planie oraz o tym, dlaczego ocean okazał się dla niej trudniejszy niż ośmiotysięczniki.

kadr z serialu "Pole to Pole"kadr z serialu "Pole to Pole"
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Karolina Stankiewicz

Karolina Stankiewicz, Wirtualna Polska: Jaka była twoja rola podczas nagrywania tego serialu?

Carla Perez: Od około dziesięciu lat pracuję jako przewodniczka górska, ale wcześniej byłam przewodniczką w Ekwadorze, gdzie współpracowałam z francuskimi firmami. Pracowałam w bardzo różnych środowiskach – na Galapagos, w dżungli, a także w rejonach górskich. Głównym celem wyprawy z Willem Smithem była właśnie dżungla, ale odkryliśmy też fragmenty wyżyn Ekwadoru. Ja pracowałam na planie jako liderka ekspedycji. W wyprawie uczestniczyli Will oraz naukowcy, w tym Brian Fry - niezwykle inspirująca postać. Wszyscy troje byliśmy kluczową częścią tej podróży.

Moja rola obejmowała praktycznie każdy aspekt organizacyjny: planowanie trasy, logistykę, organizację jedzenia, kwestie bezpieczeństwa. Jako alpinistka mam duże doświadczenie techniczne, w tym w poruszaniu się po linach, zjazdach i w środowisku wodnym, co było bardzo istotne. Pełniłam też rolę pośredniczki między społecznością Waorani a zespołem, zarówno językowo, jak i kulturowo. Część osób mówiła trochę po angielsku, Will i Brian znali podstawy hiszpańskiego, a ja mogłam łączyć te światy, także jako Ekwadorka, która rozumie oba konteksty.

Jak pracowało się z Willem Smithem? Czy zaskoczył cię czymś na planie?

Zdecydowanie mnie zaskoczył, wcześniej znałam go głównie z ekranu. Oczywiście on odczuwa strach jak każdy człowiek, ale potrafi bardzo dobrze nad nim pracować mentalnie. Umie znaleźć w sobie gotowość do próbowania nowych rzeczy. Jest też niezwykle silny fizycznie i psychicznie. W momentach, gdy przedzieraliśmy się przez trudny teren, byłam przekonana, że będę musiała na niego czekać, a on radził sobie znakomicie. To było dla mnie dużym zaskoczeniem.

Jest też bardzo uważny i świadomy. Podczas spotkań z lokalną społecznością Guarani zawsze dbał o to, by wszyscy czuli się komfortowo i mieli wszystko, czego potrzebują. Nie był tylko gwiazdą na planie czy obserwatorem, ale naprawdę uczestniczył we wszystkim. Bardzo to szanuję, bo cenię ludzi, którzy potrafią dostosować się do nowego miejsca i nowej kultury.

W serialu zapuszczacie się w głąb dżungli, szukacie jadowitych pająków w jaskini i łapiecie anakondę. Wygląda to dość ekstremalnie. Ale czy na planie zdarzały się faktycznie niebezpieczne sytuacje?

Tak, choć bardzo dbaliśmy o bezpieczeństwo i analizowaliśmy wszystko, co mogło pójść nie tak. Był jeden moment, gdy znajdowaliśmy się w dolinie, w której nad ranem poziom wody zaczął gwałtownie rosnąć. Musieliśmy szybko się przemieścić na wyższy teren, by uniknąć zagrożenia. To był chyba jedyny moment, gdy wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że musimy działać natychmiast.

Poza tym cały czas mieliśmy bardzo silne wsparcie zespołu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo, dzięki czemu czuliśmy się chronieni. Dżungla jest nieprzewidywalna, w każdej chwili może wydarzyć się coś niespodziewanego, ale organizacyjnie wszystko było bardzo dobrze przygotowane.

Pracowałaś zarówno w dżungli, która tętni życiem, jak i w Himalajach, gdzie na szczytach w zasadzie życia nie ma. Gdzie czujesz się bardziej komfortowo?

Paradoksalnie w Himalajach. Wysokość jest ogromnym wyzwaniem: zimno, zmęczenie, brak tlenu sprawiają, że wszystko jest trudniejsze. Ale tam czuję większą kontrolę. Dżungla jest niezwykle żywa i pełna energii. Wymaga ciągłej uważności. Czasem mam wrażenie, że jeśli twoja energia nie jest z nią spójna, od razu to czujesz: ciało reaguje, pojawia się dyskomfort. To może być uzdrawiające, ale bywa też bardzo trudne.

Najtrudniejszym środowiskiem, z jakim się mierzyłam, był jednak ocean. Podczas jednej z wypraw musieliśmy dotrzeć na wysoką wyspę, zejść do wnętrza wulkanu, a potem spędzić czas na otwartym oceanie. Dla mnie, jako liderki ekspedycji, było to trudniejsze niż dżungla czy wysokości powyżej 8000 metrów. Ocean był prawdziwym wyzwaniem mojego życia.

Pole to Pole with Will Smith | Official Trailer | National Geographic

Czy jest coś, czego naprawdę się boisz?

Oczywiście, jak każdy człowiek, odczuwam strach. Paradoksalnie boję się wysokości, a mimo to nie tylko się wspinam, lecz także latam na paralotni. To dla mnie forma medytacji: uczę się wyciszać umysł i działać mimo lęku. Ale największym wyzwaniem emocjonalnym był dla mnie właśnie ocean. Musiałam nauczyć się nie walczyć z nim, ale poddać się jego rytmowi. Czasem w życiu próbujemy działać wbrew nurtowi, a czasem trzeba nauczyć się po prostu z nim płynąć.

Od jakiegoś czasu mówi się o zbyt dużej liczbie turystów, którzy zostawiają w Himalajach mnóstwo śmieci. Problemem są masowe wyprawy komercyjne. Jak to wygląda w dżungli? Czy tam również przybywa tylu turystów?

W dżungli sytuacja jest znacznie bardziej kontrolowana. Lokalna społeczność bardzo dba o swoje środowisko i nie pozwala na jego niszczenie. Zawsze pracujemy z lokalnymi przewodnikami, którzy doskonale znają teren i pilnują zasad.

W Himalajach bywa trudniej, bo tam ludzie często walczą o przetrwanie i nie zawsze mają zasoby, by skutecznie kontrolować napływ turystów. Dlatego ważne jest odpowiedzialne podejście tych, którzy takie wyprawy organizują. Ja współpracuję z firmą, która bardzo poważnie traktuje kwestie ekologii i etyki, i to jest dla mnie kluczowe.

Jestem z Polski, więc muszę zapytać... Czy kojarzysz Wandę Rutkiewicz?

Oczywiście. Była jedną z niewielu kobiet, które pojawiały się w magazynach wspinaczkowych, także w Ekwadorze. Obok niej była jeszcze Elsa Ávila z Meksyku. Ale Wanda była wszędzie. Oglądałam też film o niej - był niesamowity. A ona sama bardzo mnie zainspirowała. Kiedy zaczynałam myśleć o świecie wysokogórskim, Wanda była jedną z tych postaci, które pokazywały, że kobiety mogą tam być i działać na własnych zasadach. Była prawdziwą pionierką.

Rozmawiała: Karolina Stankiewicz

Serial "Pole to Pole" można oglądać w National Geographic oraz na platformie Disney+

Wybrane dla Ciebie
W Polsce gromadzi tłumy. We Francji spotkał się z antyreligijną krytyką
W Polsce gromadzi tłumy. We Francji spotkał się z antyreligijną krytyką
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇