"Cyrano". Tyrion, to ty? Reżyser ostrzegał, że można uciec z sali. Niepotrzebnie
Fanów musicali nie brakuje, ale umówmy się, ostatnimi czasy Hollywood dawało nam tak koszmarne rozśpiewane produkcje, że po niektórych powstały rany nie do zabliźnienia. Mowa np. o "Kotach". Tymczasem "Cyrano" jest jak łagodny opatrunek na te poszarpane rany.
M. Drozdek