James Van Der Beek wyprzedawał swoje pamiątki. Leczenie miało wysoką cenę
W 2024 r. aktor James Van Der Beek ujawnił, że poddaje się leczeniu raka jelita grubego w stadium 3. Terapia była bardzo kosztowna. By zdobyć na nią pieniądze, musiał wyprzedawać swoje cenne pamiątki.
James Van Der Beek był gwiazdą lat 90 i zdecydowanie idolem wielu nastolatek. Najpopularniejszą produkcją z aktorem był oczywiście serial "Jezioro marzeń". Van der Beek w 2024 r. ujawnił, że ma zaawansowanego raka jelita grubego. Niestety, jak wiemy teraz - aktorowi nie udało się pokonać nowotworu.
Krzyż oświęcimski i medal po dziadkach. "Mam szacunek do tego, skąd jestem"
Żona Van Der Beeka napisała na Instagramie: "Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł spokojnie dziś rano. Ostatnie dni przeżył z odwagą, wiarą i godnością. Jest wiele do przekazania na temat jego życzeń, miłości do ludzi i tego, jak postrzegał świętość czasu. Na to jeszcze przyjdzie moment. Na razie prosimy o uszanowanie naszej prywatności w tym czasie żałoby po naszym ukochanym mężu, ojcu, synu, bracie i przyjacielu".
Informacja o śmierci aktora pojawia się kilka tygodni po tym, jak zakończyły się aukcje jego cennych pamiątek - m.in. z serialu "Jezioro marzeń". Aktor musiał wystawić kilka cennych rzeczy, by zdobyć pieniądze na kosztowne leczenie raka.
Van Der Beek zarobił na osobistych przedmiotach niemal 50 tys. dol (ok. 200 tys. zł). Najdroższym przedmiotem okazał się naszyjnik, który postać Van Der Beeka (czyli Dawson Leery), podarowała Joey Porter, granej przez Katie Holmes, w "Jeziorze marzeń". Na aukcji osiągnął cenę 26 628 dolarów. Z kolei zestaw dekoracji z pokoju Dawsona, w tym model Indiana Jonesa i lalkę E.T., sprzedano za 5 991 dolarów, a fotel nabyto za 2 663 dolary. Aktor wystawił na sprzedaż także część swojej serialowej garderoby. Sweter Dawsona poszedł za 2 663 dolary, natomiast ikoniczna flanelowa koszula, którą bohater nosił w różnych odcinkach serialu, została sprzedana za 2 396 dolarów.
W oświadczeniu cytowanym przez Hollywood Reporter aktor napisał: "Przechowywałem te skarby przez lata, czekając na odpowiedni moment, by coś z nimi zrobić, i w związku z wszystkimi ostatnimi, niespodziewanymi zwrotami, jakie przyniosło życie, stało się jasne, że ten moment nadszedł. Choć czuję lekki dreszcz nostalgii, rozstając się z tymi przedmiotami, dobrze jest móc zaoferować je w aukcji i podzielić się nimi z tymi, którzy wspierali moją pracę przez lata".