Jeden film wszystko zmienił. Aktor od tamtego czasu nie pije
14 lutego Simon Pegg obchodzi 56. urodziny. To dobra okazja, by przypomnieć nie tylko jego imponującą karierę, lecz także historię, o której aktor mówi dziś z wyjątkową szczerością. Przyznaje, że praca na planie pewnego megahitu zbiegła się z jednym z najtrudniejszych momentów w jego życiu - walką z depresją i uzależnieniem - i okazała się ważnym punktem zwrotnym.
Simon Pegg to brytyjski aktor, scenarzysta, komik i twórca. Urodził się 14 lutego 1970 roku w Gloucester w Anglii. Zyskał ogromne uznanie dzięki współpracom z reżyserem Edgarem Wrightem, m.in. w kultowej trylogii komedii ("Wysyp żywych trupów", "Hot Fuzz - Ostre psy", "To już jest koniec"). Jego filmografia obejmuje także komedie, adaptacje fantasy i produkcje animowane, a Pegg jest znany z charakterystycznej mieszanki humoru, inteligencji i empatii w rolach, które wykonuje.
Jest znany widzom oczywiście z roli Benjiego w serii "Mission: Impossible". Jakiś czas temu w wywiadzie dla "Variety" aktor wyznał, że udział w tej franczyzie okazał się dla niego realnym wsparciem w zmaganiach z depresją oraz uzależnieniem od alkoholu. Jak podkreślił, praca przy kolejnych częściach dała mu poczucie celu i pozwoliła skupić się w wyjątkowo trudnym okresie życia.
"Nic nie możesz zagrać". Ireneusz Czop o najcichszej, najtrudniejszej scenie w "Zapiskach śmiertelnika"
Simon Pegg o swoich doświadczeniach związanych z alkoholizmem i depresją.
W jednym z wywiadów przyznał, że w czasie pracy nad trzecią odsłoną "Mission: Impossible" zmagał się z uzależnieniem, które miało realny wpływ zarówno na jego życie zawodowe, jak i prywatne. Jak zauważa, aktorzy często maskują swoje problemy, odgrywając role nie tylko przed kamerą, lecz także poza planem.
- Zmagałem się z depresją, którą próbowałem leczyć, znieczulając się. Byłem uzależniony od doznań bardziej niż od alkoholu – mówił aktor.
Pegg wspominał, że choć udział w serii okazał się przełomowy dla jego kariery, początek pracy na planie daleki był od euforii. Pierwszy dzień zdjęć, spędzony u boku Toma Cruise’a, pamięta jako szczególnie trudny. Był "lekko skacowany" i czuł się kompletnie wyobcowany. - Siedziałem tak mocno w swojej głowie, że w ogóle nie czułem się obecny na planie, w ogóle nie cieszyło mnie to wszystko, nie byłem wyluzowany - wspominał. Po zakończeniu zdjęć skierował się prosto do hotelowego baru. - To był impuls samozniszczenia - dodał.
Podczas pracy nad filmem "Mission: Impossible – Ghost Protocol" Simon Pegg mógł liczyć na realne wsparcie ze strony ekipy, co odegrało istotną rolę w jego drodze do zdrowienia. Aktor wspomina, że produkcja zapewniła mu tzw. "towarzysza trzeźwości", a reżyserzy J.J. Abrams i Brad Bird dbali o to, by czuł się na planie bezpiecznie i komfortowo. Dzięki temu, jak podkreśla, miał poczucie, że jest ważny i zaopiekowany.
Nie bez znaczenia było także wsparcie Toma Cruise'a, który szybko zmotywował go do zadbania o siebie, zwłaszcza gdy rola granego przez Pegga bohatera zaczęła zyskiwać na znaczeniu w całej serii. Pegg podkreśla, że pozostaje trzeźwy od 2010 roku.
Po zamknięciu rozdziału związanego z serią "Mission: Impossible" Simon Pegg myśli już o kolejnych wyzwaniach. Pracuje nad swoim debiutem reżyserskim oraz adaptacją książki, choć szczegóły obu projektów są na razie objęte tajemnicą.