Klęska w kinach. Kosztował 90 mln dolarów, zarobił marne 7 milionów
To był dobry weekend w amerykańskich kinach, ale tylko dla animacji Pixara pt. "Hopnięci". Natomiast produkcja dla dorosłej widowni "Panna młoda!", mimo początkowo dobrych prognoz, sprzedała się fatalnie. Oba premierowe tytuły można już oglądać w polskich kinach.
W ostatnich latach studio Pixar, które było prekursorem w dziedzinie animacji komputerowej, zaliczyło kilka spektakularnych wpadek. Wcześniej, nawet jeśli ich produkcja została zrealizowana na niższym poziomie (jak np. "Auta 2"), to i tak odniosła ogromny sukces na dużym ekranie. Przyszedł jednak taki moment, że animacje Pixara zaczęły regularnie przegrywać w kinach z konkurencyjnymi produkcjami, w tym z samodzielnymi animacjami Disneya.
Przegrany Oscarów? "Avatar" znów bez szans na główne nagrody
Bez wątpienia największą porażką Pixara był "Buzz Astral" z 2022 roku. Od tego momentu poziom animacji słynnego studia zaczął się jednak poprawiać, choć jeszcze nie na tyle, aby zdobyć Oscara za najlepszy pełnometrażowy film animowany. Pixar zdobył w tej kategorii aż 11 nagród, ale ostatni raz przed sześcioma laty ("Co w duszy gra").
W tym roku do Oscara nominowana jest m.in. produkcja Pixara "Elio". Nie jest jednak uważana za faworyta. Osłodą ewentualnej przegranej podczas oscarowej rywalizacji (wręczanie nagród odbędzie się w najbliższą niedzielę) będzie sukces filmu "Hopnięci", który podczas minionego weekendu zarobił w amerykańskich kinach 46 mln dolarów.
Powodów do radości nie mają natomiast twórcy "Panny młodej!". Feministyczny horror trafił w próżnię. "Niby to nie na poważnie, ale potem poważne aż nadto, niby chce zbudować silne postacie kobiece, ale wychodzi, że każdy facet, włącznie z Frankensteinem, to ciapa i trzeba nim pokierować" – czytamy w recenzji Rafała Białopiotrowicza. "Najbardziej denerwuje nieznośne podkreślanie, że film jest feministyczny. Ida/Penny mści się za krzywdy swoje i innych kobiet, co w swojej dosłowności i powtarzalności staje się pretensjonalne, banalne i zwyczajnie irytujące" – uważa Karolina Stankiewicz z WP.
"Panna młoda!" jest remakiem przedwojennego horroru "Narzeczona Frankensteina". Do jego realizacji przymierzano się już wielokrotnie. Przed pięcioma laty pojawiła się informacja, że jego gwiazdą, a także współproducentką będzie Scarlett Johansson. Ostatecznie film zrealizowała inna znana aktorka Maggie Gyllenhaall.
"Panna młoda!" ma gwiazdorską obsadę (Jassie Buckley, Christian Bale, Annette Bening, Penelope Cruz, Jake Gyllenhaall) i bardzo duży budżet (90 mln dolarów). Wierzono więc, że stanie się przebojem w kinach. Jeszcze przed dwoma tygodniami estymowano, że film zarobi na starcie 20 mln dolarów. Jednak wraz ze zbliżającą się premierą prognozy zaczęły gwałtownie spadać. W piątek liczono jeszcze na około 10 mln dolarów wpływów z amerykańskich kin. Skończyło się na marnych 7,3 mln dolarów.