Klęska w kinach. Kosztował 90 mln dolarów, zarobił marne 25 mln dol.
W Polsce mamy serię klap rodzimych produkcji ("Chopin, Chopin!", "Dziki", "Wielka Warszawska"), tymczasem w Stanach sytuacja hollywoodzkich filmów też nie jest wesoła. Pierwsza wysokobudżetowa produkcja 2026 roku "Greenland 2" również przepadła w kinach.
Pierwsza część filmu, która w Stanach z powodu pandemii nie mogła być wyświetlana w kinach, dość niespodziewanie stała się hitem płatnych serwisów streamingowych. Gerard Butler w 2002 roku wyprodukował przyzwoity film katastroficzny, co stanowiło orzeźwiającą odmianę, gdyż od dłuższego czasu produkcje z jego udziałem stały się gwarancją niskiej jakości. Niestety, "Greenland" okazał się jedynie anomalią w filmografii tego aktora.
Mrok, obłęd i krwawa rzeź. "Werwulf" będzie horrorem roku?
W filmie sprzed 6 lat świat znalazł się na skraju zagłady. Nic nie było już w stanie zapobiec potężnemu uderzeniu komety w Ziemię. Wybitny inżynier (Butler) oraz jego rodzina, znaleźli się w grupie wybrańców, którym dane było przetrwać apokalipsę w położonym na odludziu tajnym bunkrze. W drugiej części filmu przyszedł czas na opuszczenie bezpiecznego schronu i rozpoczęcie czynności, do której zostali wybrani, czyli do odbudowania cywilizacji na powierzchni Ziemi.
Pierwszą wysokobudżetową produkcją przestawiającą obraz nachodzącej zagłady z kosmosu był "Meteor" z 1979 roku. Film z Seanem Connerym nie został jednak zapamiętany przez widzów. Niemal 20 lat później na podstawie bardzo podobnego scenariusza powstał "Armageddon". Widowiskowe efekty specjalne zrobiły swoje. Film z Bruce'em Willisem stał się największym kinowym przebojem na świecie w 1998 roku. W tym samym sezonie pojawił się "Dzień zagłady", który też odniósł finansowy sukces.
Katastroficzny temat pobudził nawet wyobraźnię twórcy kina artystycznego, Larsa von Triera, który w 2011 roku nakręcił nagrodzoną Złotą Palmą "Melancholię". Tytułową "bohaterką" była planeta zmierzająca w kierunku Ziemi, która przez wieki skrywała się za Słońcem. "Greenland" też można dopisać do listy katastroficznych produkcji, które warto obejrzeć. Jak na ironię, miał on premierę w pandemicznym okresie, w którym w Stanach Zjednoczonych panował jeszcze lockdown w kinach.
Tymczasem "Greenland 2" (w originale "Greenland 2: Migration") okazał się niewypałem. Przy budżecie sięgającym 90 mln dolarów, w amerykańskich kinach przyniósł wpływy sięgające jedynie 17,3 mln dolarów. Z rynku zewnętrznego dorzucił marne 7 mln dolarów. W Polsce podczas premierowego weekendu zgromadził jedynie 25,8 tys. widzów. Mniej niż w postpandemicznym okresie pierwsza część filmu (38,9 tys. sprzedanych biletów).