Numer jeden w Polsce. Tak "odjechanej" komedii dawno już nie było
Filmy komediowe przeżywają w ostatnich latach kryzys, jakiego nie doświadczyły w całej swojej historii. "Widzowie nie lubią już wspólnie śmiać się, co było główną zaletą oglądania komedii w kinach" – napisał krytyk "Decidera". Słowa te potwierdza "Naga broń", która na dużym ekranie nie odniosła sukcesu, ale teraz jest hitem w streamingu.
W dniach kinowej premiery nowa wersja "Nagiej broni" zbierała bardzo dobre opinie zarówno od widzów, jak i krytyków. Nie miało to jednak przełożenia na szczególną popularność filmu na dużym ekranie. Produkcja zarobiła na całym świecie 102 mln dolarów przy kosztach sięgających 42 mln dolarów. Klapy nie było, ale nie było też dużego zysku (pamiętajmy, że z dystrybucji kinowej do producentów trafia około 40 proc. wpływów). Dlatego na ten moment nie planuje się kontynuacji filmu.
Oficjalnie wrogowie, w łóżku kochankowie. Gorące nowości VOD
"Naga broń" Anno Domini 2025 postrzegana była jako szansa na odrodzenie się komedii w kinach. Film był sequelem bardzo popularnej serii, której twórcami był słynny amerykański tercet filmowców Jim Abrahams oraz David i Jerry Zucker (w skrócie ZAZ). W 1982 roku powstał sześcioodcinkowy serial "Police Squad!" ("Brygada specjalna"), którego kontynuacją był kinowy przebój z 1988 roku "Naga broń: Z akt wydziału specjalnego". Był to moment, w którym świat zakochał się w komediowym talencie Leslie Nielsena.
Jakie to były dobre czasy dla filmów komediowych, niech świadczy fakt, że pośród dziesięciu największych przebojów 1988 roku aż siedem tytułów było komediami: "Kto wrobił królika Rogera?", "Książę w Nowym Jorku", "Bliźniacy" (wówczas nawet bohater kina akcji Arnold Schwarzenegger zaczął występować w komediach), "Krokodyl Dundee II", "Duży", "Rybka zwaną Wandą" oraz "Naga broń". W ubiegłym roku najpopularniejszą komedią (a dokładnie komediodramatem) był "Wielki Marty", który został sklasyfikowany na 33. miejscu listy przebojów. Nowa "Naga broń" zajęła 51. pozycję.
Komedia, w której Leslie Nielsena zastąpił Liam Neeson, dużą większą popularnością niż w kinach cieszyła się w płatnych wypożyczalniach platform streamingowych. Niestety z tej formy dystrybucji producenci nie dostają zbyt dużych pieniędzy. Od kilku dni "Nagą broń" można oglądać już w ramach abonamentu na SkyShowtime, gdzie jest numerem jeden w naszym kraju.
"’Naga broń' to przezabawny, bezczelny festiwal śmiechu, który idealnie oddaje to, co sprawiło, że pokochaliśmy tę serię. Neeson i Anderson to prawdziwe perełki komediowe. Naprawdę brakowało mi filmów tak zabawnych i bezkompromisowo głupawych. Leslie Nielsen byłby dumny. Komedia roku" – czytamy w recenzji filmu "Decidera".