Kręcili sceny seksu. "Wyglądało to komicznie"
O filmie "Pillion" zrobiło się głośno z kilku powodów. W końcu można go oglądać w polskich kinach. Jak wyglądały kulisy kręcenia intymnych scen? O tym opowiada jeden z aktorów.
Jedną z większych niespodzianek w kinach jest film "Pillion" z Alexandrem Skarsgårdem i Harrym Mellingiem. "Warto go zobaczyć, bo wbrew temu, co krzyczą nagłówki, i jeśli tylko wyłączyć sceny ostrego gejowskiego seksu BDSM, to 'Pillion' okazuje się być bardzo przyjemną - i mądrą! - opowieścią o dwóch zagubionych facetach poszukujących bliskości i spełnienia" - pisze Magdalena Maksimiuk w recenzji dla WP Film. Melling, kojarzony dotychczas z roli w "Harrym Potterze", opowiedział o kulisach kręcenia intymnych scen.
Oficjalnie wrogowie, w łóżku kochankowie. Gorące nowości VOD
Harry Melling, którego wielu pamięta jako Dudleya Dursleya z serii "Harry Potter", teraz staje w świetle reflektorów w filmie "Pillion". Aktor, w wieku 36 lat, przyjął pierwszą główną rolę w nietypowej komedii romantycznej reżyserowanej przez Harry’ego Lightona. Wciela się w postać Colina, który wchodzi w nietypowy związek z motocyklistą Rayem, granym przez Alexandra Skarsgårda. Colin, choć początkowo niepewny, odnajduje swoje prawdziwe ja w radykalnym związku opartym na regułach BDSM.
- Szczerze mówiąc, wszedłem w to właściwie bez strachu. Myślę, że byłbym zdenerwowany, gdyby sceny seksu - albo te bardziej ryzykowne, odważne momenty - nie były mocno osadzone w opowieści - mówi Melling w wywiadzie dla "Variety".
- Bardzo subtelnie opowiadają historię - drogę Colina od niedoświadczenia do doświadczenia - i właśnie dlatego, że były tak silnie wplecione w narrację, wydawały się naturalnym przedłużeniem procesu aktorskiego, a nie momentem zaprojektowanym wyłącznie po to, by stworzyć "piękną scenę miłosną" - mówi aktor.
W produkcji, Melling pracował z doświadczonym koordynatorem intymności, Robbiem Taylorem Huntem, co było kluczowe dla autentyczności scen. Intymne chwile w "Pillion" służą nie tylko fabule, ale i budowaniu postaci. Opisał kulisy jednej z intymnych scen.
- Gdybyś zobaczył niektóre duble ze sceny w alejce, w której uprawiamy seks oralny... Byłem ustawiony pod zupełnie złym kątem. Wyglądało to komicznie. Mam nadzieję, że w montażu udało się oddać dreszcz emocji tej chwili. Ale w trakcie kręcenia często chodzi po prostu o dopracowanie drobnych ustawień i technicznych szczegółów, które sprawiają, że scena wypada przekonująco i oddaje jej erotyczny charakter - opowiada Melling.
Choć wielu widzów pamięta Mellinga jako Dudleya, on sam nie stara się celowo uciekać od przeszłości związanej z "Harrym Potterem". Aktor twierdzi, że kluczowe jest podążanie za tym, co go ekscytuje, bez zbytniego zastanawiania się nad przeszłością. - Jestem świadomy tego, jak zaczynałem - mówi wprost. Harry'ego mogliście w ostatnich latach oglądać w takich produkcjach jak "Bielmo", "Gambit królowej" czy "Ballada o Busterze Scruggsie".