Marta Żmuda Trzebiatowska: "To nie były łatwe czasy dla aktorek"
Jak przyznaje w programie "Kultura WPełni", dziś potrafiłaby jasno wyznaczyć granice. Kiedyś było to znacznie trudniejsze.
- Dzisiaj sama umiałabym powiedzieć: nie zgadzam się. Nie bałabym się postawić takich zdrowych granic. Ale kiedy zaczynałam, to nie były łatwe czasy dla aktorek - mówi.
Branża była w dużej mierze zdominowana przez mężczyzn, a młode aktorki często nie wiedziały, czy w ogóle mogą się sprzeciwić. - Dla młodej dziewczyny, która dostaje rolę i nie wie, czy może się odezwać, najczęściej jest tak, że boi się, że zaraz wyleci z planu. Bywało to trudne.
Marynarka zamiast standardów
Jednym z najbardziej wymownych obrazów tamtych czasów są kulisy pracy przy scenach intymnych. - Gdy słyszysz po scenie "stop", nie ma czym cię okryć. Najczęściej kolega z planu ściągał swoją marynarkę albo czymś mnie przykrywał, żebym nie czuła się tak zażenowana - opowiada. - A wokół wszyscy wchodzą, poprawiają światła, kabelki, a ja stoję i czekam, bo nie ma szlafroka ani niczego, czym można mnie przykryć.
Dziś trudno sobie wyobrazić taką sytuację jako normę na planie. - To, że lata temu tego nie było i jak my, młode dziewczyny, sobie radziłyśmy, a raczej nie radziłyśmy, dziś przyprawia mnie o dreszcze - dodaje.