"Najlepszy w historii". Kinowy przebój już do obejrzenia w domu
Już 6 stycznia na wybranych platformach streamingowych będzie obejrzeć najnowszą część "Predatora". Dan Trachtenberg tchnął nowe życie w trochę już zapomnianą serię. Wiele wskazuje na to, że po kinowym sukcesie "Strefy zagrożenia" do uniwersum Predatora po 40 latach powróci Arnold Schwarzenegger.
Pierwsza część "Predatora" miała premierę w 1987 roku. Mimo że produkcja cieszyła się bardzo dużą popularnością w kinach, a później jeszcze chyba większą na rynku kaset wideo, Schwarzenegger nie zgodził się wystąpić w jej drugiej części. W "Predatorze 2" zastąpił go Danny Glover. Później do postaci z pozaziemskiej cywilizacji "Drapieżców" filmowcy powracali jeszcze kilka razy. Widzowie mogli oglądać dwie produkcje, które połączyły Predatora z Obcym, a potem kolejne dwa kinowe filmy.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
Żaden z tych tytułów nie wytrzymywał jednak porównania z oryginałem. I gdy wydawało się, że postać Predatora odejdzie do lamusa, w serwisie Disney+ pojawił się "Predator: Prey", który niespodziewanie stał się najpopularniejszym filmem platformy w 2022 roku.
Jego reżyserem był Dan Trachtenberg, który buduje teraz nowe, spójne uniwersum Predatora. Widzowie Disney+ mogli już obejrzeć świetną, pełnometrażową animację "Predator: Pogromca zabójców" i dostrzec w niej zahibernowaną postać majora Alan "Dutcha" Schaefera, w którą w filmie z lat 80. wcielił się Arnold Schwarzenegger.
Fani nie mają wątpliwości, że jest to zapowiedź powrotu hollywoodzkiej gwiazdy do cyklu."Sprowadzenie Arnolda z powrotem byłoby niemal jak zdobycie Świętego Graala. Od zawsze mieliśmy z tyłu głowy, że czymś niesamowitym byłoby zobaczenie jak powraca do serii, którą uczynił kultową i która w zamian uczyniła kultowym jego samego. Arnold i Dan spotkali się już kilka razy. Jest prawdziwym fanem tego, co do tej pory zrobiliśmy. Po premierze ‘Strefy zagrożenia' wrócimy do rozmów. Mamy nadzieję, że uda się zrobić film z Arnoldem, bo to byłoby coś niesamowitego" - powiedział producent Ben Rosenblatt w rozmowie z serwisem World of Reel.
Kinowy sukces "Predatora: Strefy zagrożenia" jeszcze bardziej przybliżył filmowców do realizacji tych planów. Na dodatek ubiegłoroczna produkcja zebrała też najwyższe oceny z całej serii. Na portalu Rotten Tomatoes od krytyków otrzymał 85 proc. pozytywnych recenzji, zaś od widzów aż 96 proc. pozytywnych opinii. Oczywiście, można polemizować, czy faktycznie "Strefa zagrożenia" jest lepsza od kultowego filmu z Arnoldem Schwarzeneggerem z 1987 roku.