"Nie chciałam Oscara". Zrujnował aktorce karierę
Melissa Leo w 2011 r. dostała Oscara za drugoplanową rolę w filmie "Fighter". Gdy wiele gwiazd marzy o tej statuetce, aktorka twierdzi dziś, że po otrzymaniu Oscara jej kariera upadła.
Kariera Melissy Leo sięga lat 80. Ma na koncie dziesiątki filmów, w tym w oscarowe "21 gramach" z Seanem Pennem i Naomi Watts, czy w "Zawodowców" z Alem Pacino. W 2010 r. w kinach pojawił się słynny "Fighter" z Markiem Wahlbergiem i Christianem Bale'em. Ten drugi grał boksera, który za namową dziewczyny decyduje się jeszcze raz stanąć w ringu i powalczyć o tytuł, choć sytuację ma dość beznadziejną. Bale dostał wtedy Oscara za pierwszoplanową rolę, a grająca jego matkę Melissa Leo - za drugi plan.
Oto seriale, które będziemy oglądać w 2026 roku
Wydawałoby się, że Melissa Leo nie ma na co narzekać. Od tamtej oscarowej gali na jej koncie pojawiły się występy w ponad 60 różnych produkcjach - wiele z nich to hity do dziś chętnie oglądane w tv i w streamingu - np. seria "Bez litości", "Niepamięć" z Tomem Cruisem, "Olimp w ogniu" czy "Labirynt" z Hugh Jackmanem, który próbował dokonać samosądu na chłopaku, którego podejrzewał o zabicie córki.
Teraz jednak aktorka w wywiadzie dla "The Guardian" podkreśliła, że jej sukces w 2011 r. był przyczyną... ograniczenia propozycji zawodowych.
- Człowiek traci rozum. W tamtym sezonie zdobyłam wiele prestiżowych nagród za 'The Fighter'. Kirk Douglas wyszedł, żeby wręczyć nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej, otworzył kopertę i wyczytał moje nazwisko. Byłam tak zachwycona, że mogę go poznać – tylko o tym wtedy myślałam - wspomina Leo, która podczas oscarowej gali z podekscytowania zaczęła głośno przeklinać, co potem zostało wycięte w transmisji telewizyjnej.
- Powiem jednak tak: zdobycie Oscara nie wyszło mi ani mnie, ani mojej karierze na dobre. Nie marzyłam o nim, nigdy go nie chciałam i miałam znacznie lepszą karierę, zanim go zdobyłam - powiedziała wprost.
Melissa Leo zwróciła uwagę na zjawisko określane jako "klątwa Oscara", które polega na tym, że po zdobyciu tego prestiżowego wyróżnienia kariera nie zawsze nabiera rozpędu. Jej zdaniem zaczęła dostawać jednowymiarowe role, z czym nie mogła się pogodzić. Aktorka wyznała, że wolałaby angażować się w zróżnicowane projekty filmowe, które dają możliwość kreowania wielowymiarowych postaci. Odrzuca jednak role typowe dla "starszych, zgorzkniałych kobiet", co podkreśla, że jest gotowa zagrać zarówno pozytywne, jak i negatywne postacie, niezależnie od epoki.