Niepokojące wyznanie po latach. Kulisy głośnej produkcji
To była jedna z najbardziej wzruszających scen lat 90., ale kulisy jej powstawania są niepokojące. Ben Affleck wyznał, że na planie filmu "Armageddon" przeżywał piekło spowodowane zatruciem pokarmowym.
Ben Affleck ma na koncie udział w wielu hollywoodzkich hitach. Jego kariera na wielkim ekranie nabrała rozpędu po przełomowym "Buntowniku z wyboru", do którego napisał scenariusz wspólnie z Mattem Damonem. Po sukcesie produkcji Affleck stał się twarzą wielu widowiskowych filmów. W 1998 r. wystąpił w katastroficznym "Armageddonie", w którym wcielił się w A.J. Frosta.
Affleck zapisał się w pamięci fanów "Armageddonu" wzruszającą sceną w finale. Chodzi o moment, gdy grany przez niego bohater żegna się przez właz ze swoim szefem (w tej roli Bruce Willis). Affleck po latach wrócił wspomnieniami do legendarnej sceny i ujawnił, że w trakcie kręcenia emocjonalnego momentu zmagał się z silnym zatruciem pokarmowym.
Co zapamiętamy ze Złotych Globów 2026? Podsumowanie gali
Ben Affleck o kulisach filmu "Armegeddon"
- Kiedy kręciliśmy tę scenę, miałem zatrucie pokarmowe. Nie byłem wtedy jeszcze wystarczająco doświadczonym aktorem, by wiedzieć, że można po prostu chwycić za telefon i powiedzieć: "Jestem zbyt chory, żeby dziś pracować". Pomyślałem: "Lepiej przyjdę". Poszedłem tam i dosłownie - to jedyny raz w moim życiu, kiedy mi się to zdarzyło - wymiotowałem między ujęciami. Mieli kosz na śmieci, a ja zwracałem. Krzyczeli: "Cięcie!", a ja wymiotowałem - powiedział Affleck serwisowi "Fox 32 Chicago".
Affleck żartobliwie stwierdził, że problemy żołądkowe mogły nawet dodać autentyczności jego grze. Gwiazdor określił pracę nad filmem "Armageddon" jako dziwne, ale wspaniałe i nieziemskie przeżycie, z jakim wcześniej nie miał do czynienia. Mało znaną ciekawostką jest fakt, że musiał do tej roli wymienić zęby, bo jego naturalne uzębienie nie spełniało wymagań estetycznych stawianych przed gwiazdą blockbustera.