Niespodziewany super przebój. Upokorzył dwa najdroższe filmy Netfliksa
W tym roku Netflix wyprodukował dwa najdroższe w swojej historii filmy – "The Electric State" oraz "Żywy czy martwy: Film z serii ‘Na noże’". Żaden z nich nie stał się hitem na miarę swojego budżetu, a pod koniec roku zdeklasowała je skromna, w porównaniu do nich, koreańska produkcja "Wielka powódź".
"Wielka powódź" w ciągu pierwszych dwóch tygodni wyświetlania zanotowała aż 61 mln wyświetleń. W tak krótkim czasie koreańska produkcja stała się jednym z najpopularniejszych tytułów Netfliksa ubiegłego roku. Pośród nieanglojęzycznych filmów na razie ustępuje miejsca tylko niemieckiemu thrillerowi "Poza jurysdykcyjną" (80,2 mln wyświetleń w ciągu miesiąca). Przede wszystkim jednak sensacyjnie pokonała już dwie najdroższe w historii produkcje Netfliksa.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
Kosztujący aż 320 mln dolarów "The Electric State" w ciągu miesiąca zanotował 59,1 mln wyświetleń. Natomiast "Żywy czy martwy: Film z serii ‘Na noże’", którego koszt produkcji sięgnął 210 mln dolarów (najdroższy kryminał w historii nie tylko Netfliksa), po 3 tygodniach wyświetlania ma na koncie 53 mln wyświetleń. Tymczasem na realizację swojego przeboju Koreańczycy wydali zaledwie 22 mln dolarów.
"Wielką powodzią" Koreańczycy potwierdzili, że w ostatnich latach realizują najbardziej oryginalne produkcje na świecie. Wystarczy wspomnieć chociażby słynny "Parasite", który najpierw zdobyła Złotą Palmę w Cannes, a później przeszedł do historii jako pierwszy film nieanglojęzyczny, który został nagrodzony Oscarem w głównej kategorii czy kolejny film Joon-ho Bonga "Mickey 17" oraz "Squid Game", który stał się najpopularniejszym serialem w historii streamingu.
"Wielka powódź" to historia zagłady ludzkości na Ziemi widziana z perspektywy matki i jej dziecka. Mniej więcej w połowie historii czeka na widzów plot twist, który sprawia, że film wykracza poza konwencję kina czysto katastroficznego.
"Łatwo byłoby opierać się wyłącznie na efektowności, wielkich wybuchach, falach i obrazkach morderczego żywiołu, który w spektakularny sposób niszczy wszystko na swojej drodze. Katastrofa zaiste jest tutaj kluczowym punktem, wokół którego obraca się cała fabuła, ale dość szybko okazuje się, że ambicje reżysera sięgają dużo wyżej, a główna intryga jest zakrojona szerzej, niż widzowi się wydaje. (…) Choć gęstość fabuły potrafi wprawić w niemałą dezorientację i przytłoczyć" – czytamy w recenzji Adama Kudyby.