Królowa polskich tabloidów. Doda zdradza nowe sekrety
Tego można się było spodziewać. Dokument "DODA" od dwóch dni jest numerem jeden na platformie Prime Video w naszym kraju. "Nie ma chyba w polskim show-biznesie artystki, której życie bardziej nadawałoby się na serial. I to taki, w którym nie mamy obietnicy happy endu" – czytamy w recenzji Piotra Grabarczyka.
Podczas minionego weekendu na platformie Prime Video pojawiły się trzy nowości: oryginalny serial Amazona "56 dni", kinowa produkcja "Eden" oraz trzyodcinkowy dokument "DODA", której bohaterką jest oczywiście Dorota Rabczewska. Programy z królową polskich tabloidów cieszyły się dużą popularnością na antenie Polsatu, więc trudno się dziwić, że kolejna produkcja skupiona na gwiazdorstwie Dody odniosła sukces na platformie streamingowej.
Zwiastun serialu "Doda". Prywatne nagrania, kulisy pracy
W przypadku Dody bezzasadne wydają się pytania w stylu: czy jest jeszcze coś, czego o niej nie wiemy? Czy istnieje jakiś skrawek jej życia, którego nie pokazała? Historia życia Doroty Rabczewskiej, jej uczucia i przemyślenia, były już tyle razy "wałkowane" we wszystkich możliwych medialnych przestrzeniach, że można spokojnie założyć, że wynurzenia królowej polskich tabloidów zawsze zainteresują widzów.
"Wartością dodaną" do nowej produkcji o celebrytce są niepublikowane wcześniej pamiętniki, te zapisywane przez (jeszcze) Dorotę, a nie Dodę. Gdy wielka kariera była jedynie marzeniem małej dziewczynki, a nie rzeczywistością dorosłej kobiety. Można przypuszczać, że jest to nie lada gratka dla fanów piosenkarki, bo pozwala zobaczyć ją jeszcze zanim w jej życiu pojawiły się sława, pieniądze i władza. Jeśli wcześniej nie widzieli podobnych rzeczy.
"Najbardziej zagorzali fani Dody nie dowiedzą się zbyt wiele z serialu Amazona, bo karierę swojej idolki znają przecież od podszewki. Przeciętny widz na pewno nie będzie się nudził, bo bogaty życiorys piosenkarki wystarczyłby pewnie na więcej niż zaproponowane nam trzy odcinki. Dokument to telegraficzny skrót jednej z najgłośniejszych karier w polskim show-biznesie, ale unikający ostatecznej odpowiedzi na to, gdzie jest miejsce Dody - pośród największych gwiazd rodzimej muzyki czy jedynie z honorowym tytułem królowej polskich tabloidów?" - czytamy w recenzji Piotra Grabarczyka.