Od tych liczb kręci się w głowie. Ludzie dosłownie rzucili się na ten serial
To już czwarty sezon "Bridgertonów", ale ludzie nie mają dość. Przeciwnie! Przygody londyńskiej arystokracji z ery regencji przyciągają na Netfliksa dzikie tłumy. Odcinki tego sezonu wyświetlono już... 28 mln razy.
Jak precyzuje Variety, w przypadku produkcji publikowanych w częściach, takich jak "Bridgertonowie" (albo "Wednesday" czy "Squid Game"), Netflix łączy wszystkie wyświetlenia jednego sezonu w sumę, co oznacza, że osobny wynik oglądalności wyłącznie dla drugiej części 4. sezonu nie jest dostępny. Liczba 28 milionów wyświetleń odnosi się do liczby godzin obejrzanych wszystkich odcinków 4. sezonu między 23 lutego a 1 marca, podzielonej przez łączny czas trwania całego sezonu.
"Bridgertonowie": Lata na planie zrobiły swoje
W minionym tygodniu "Bridgertonowie" nie mieli sobie równych. Na drugim miejscu top10 znalazł się 3. sezon "Nocnego agenta" ze "skromnym" wynikiem niecałych 10 mln, na trzecim zaś "Gorzka prawda", dokument o kulisach amerykańskiego "Top Model" (niecałe 4 mln wyświetleń).
Powrót "Bridgertonów"
Tradycją "Bridgertonów" jest to, że w każdym sezonie w centrum wydarzeń jest inna para zakochanych w sobie bohaterów. Początkowo napotykają na swojej drodze przeszkody, ale... jak to zwykle bywa w prostych, niezniuansowanych historiach: miłość ostatecznie zwycięża.
Tym razem "padło" na drugiego najstarszego syna pani Bridgerton - Benedicta. Mężczyzna żył życiem wiecznego kawalera, nie mając w głowie ożenku. Dopiero gdy na balu maskowym jego uwagę zwróciła tajemnicza kobieta, wpadł po uszy. Niestety wybranka jego serca okazała się być służącą, a na taki mezalians syn poważanej rodziny nie mógł sobie pozwolić. Ostatecznie (nie zdradzimy jak) wszystko zmierza do szczęśliwego finału. Co dalej z ulubioną rodziną milionów widzów? Podobno w tym miesiącu ruszają zdjęcia do piątego sezonu, twórcy jeszcze nie ujawnili, kto będzie w centrum wydarzeń.