Otwarcie o swojej orientacji. "Wciąż jest dużo homofobii i nienawiści"
Ben Whishaw, aktor np. "Pachnidła" i laureat Złotego Globu, odkrywa kulisy pracy jako otwarcie homoseksualny artysta w Hollywood. Mówi o presji, która wymusza dostosowanie się do heteronormatywnych standardów branży filmowej.
Ben Whishaw ma ponad dekadę doświadczenia na scenie filmowej. Swego czasu przerażał w kultowym już "Pachnidle", ale na pewno pamiętacie go też z takich produkcji jak "Będzie bolało", "Nie czas umierać", "Fargo" czy "Spectre". Aktor na początku lat 2000. zaczął otwarcie mówić w swoim środowisku, że jest gejem. Kilka lat temu w jednym z wywiadów wyznał, że wtedy homoseksualność traktowano jak niepełnosprawność i że nie raz usłyszał, że nie powinien o tym mówić. - To nie musi być niczyją sprawą, ale bycie szczęśliwym ze sobą, bez wstydu, jest prawdopodobnie lepszym uczuciem - mówił wtedy.
Oto seriale, które będziemy oglądać w 2026 roku
Aktor po latach kolejny raz podjął ten temat, odnosząc się do tego, jak zmieniło się Hollywood przez ten czas. - To skomplikowane i pewnie inne dla każdej osoby, ale myślę, że wciąż ma to związek z tym, że jeśli chce się odnieść naprawdę duży sukces, trzeba dostosować się do tego, co uznaje się za heteroseksualny gust - komentuje w rozmowie dla "The Guardiana".
Podkreśla, że choć otwarta seksualność jest coraz bardziej akceptowana, przemysł filmowy wciąż wymusza dostosowanie się do heteronormatywnych standardów. Jak wskazuje Whishaw, niewielu aktorów na jego poziomie kariery decyduje się na takie wyznanie.
Uderza go, jak bardzo seks i pożądanie są zakorzenione w produkcjach filmowych. Pomimo, że sytuacja się poprawia, Whishaw zauważa, że homofobia nadal jest obecna. Aktor przyznaje również, że niektóre osoby mogą zdecydować się na zachowanie prywatności w obliczu takich wyzwań. - Zawsze zdumiewa mnie to, jak bardzo pod wszystkim kryje się seks, a właściwie pożądanie. Wciąż jest dużo homofobii i nienawiści. To znaczy, jest lepiej, ale nadal to prawda - komentuje.
Jego najnowszym filmem jest "Dzień Petera Hujara", który jest zapisem jednej, długiej rozmowy słynnego amerykańskiego fotografa z pisarką Lindą Rosenkrantz. Whishaw podkreśla, jak istotne jest tworzenie filmów o tematyce LGBTQ przez reżyserów, którzy sami identyfikują się jako osoby homoseksualne.