Polityka, Hollywood i ostre żarty. Nikki Glaser rozdaje ciosy na Złotych Globach
Nikki Glaser wróciła na scenę Złotych Globów i od pierwszych minut nie brała jeńców. Jej monolog pełen był politycznych aluzji, ostrych żartów z Hollywood i autoironii, która rozbroiła nawet największe gwiazdy sali.
Nikki Glaser ponownie stanęła na scenie Złotych Globów i od pierwszych minut pokazała, że nie zamierza łagodzić tonu. Jej otwierający monolog był jednym z najmocniejszych punktów gali - aktualny, bezczelny i precyzyjnie wymierzony w Hollywood oraz jego największe gwiazdy.
Już na samym początku komiczka odniosła się do jednego z najgłośniejszych tematów w branży filmowej. "Zejdźmy do konkretów: zaczynamy licytację Warner Bros. od pięciu dolarów. Czy słyszę pięć?" - rzuciła, wywołując salwy śmiechu i brawa. To był sygnał, że Glaser zamierza mówić wprost i bez ogródek.
Jednym z ostrzejszych fragmentów monologu była seria żartów nawiązujących do ujawnionych akt Epsteina oraz roli mediów. "Tylu tu dziś A-listerów - a mówiąc A-listerów, mam na myśli ludzi z listy A, która została solidnie zaczerniona" - ironizowała. Chwilę później dodała: "Złoty Glob za najlepszy montaż trafia do Departamentu Sprawiedliwości. Gratulacje. A nagroda za najwięcej montażu? CBS News. Nowe miejsce, gdzie można zobaczyć gó*****e wiadomości".
Nominacje do Złotych Globów: wielcy nieobecni
Żarty Glaser pod adresem CBS News nie były przypadmkowe. Jej ironiczne uwagi padły zaledwie kilka dni po tym, jak dziennikarz Tony Dokoupil oficjalnie rozpoczął prowadzenie "CBS Evening News". Wcześniej stacja znalazła się w centrum krytyki po nagłym wycofaniu materiału programu "60 Minutes", poświęconego Wenezuelczykom deportowanym przez administrację Donalda Trumpa do niesławnego więzienia w Salwadorze. Ten kontekst sprawił, że dowcipy o "najlepszym montażu" i redakcyjnych cięciach wybrzmiały szczególnie mocno, jako coś więcej niż tylko sceniczne prowokacje, ale także komentarz do kondycji amerykańskich mediów informacyjnych.
Nie zabrakło także bardziej osobistych żartów. Zwracając się do George’a Clooneya, Glaser pozwoliła sobie na pozornie nieprofesjonalną dygresję: "Zawsze chciałam cię o to zapytać… moje Nespressa wychodzą jakieś wodniste. Myślisz, że to filtr? Mógłbyś to ogarnąć?". Aktor, rozbawiony, wszedł w grę bez słowa sprzeciwu.
"Leo, przepraszam za ten żart. To tanie. Naprawdę nie chciałam go robić"
Jednym z najbardziej komentowanych momentów był dowcip skierowany do Leonardo DiCaprio. "Niesamowita kariera. Ikoniczne role, współpraca z najlepszymi reżyserami, trzy Złote Globy i Oscar" - wyliczała Glaser. "Najbardziej imponujące jest to, że zdążyłeś to wszystko osiągnąć, zanim twoja dziewczyna skończyła 30 lat".
Chwilę później komiczka rozbroiła sytuację autoironią. "Leo, przepraszam za ten żart. To tanie. Naprawdę nie chciałam go robić" - przyznała. Po czym dodała: "Ale my serio nic więcej o tobie nie wiemy. Otwórz się! Szukałam. Najbardziej pogłębiony wywiad, jakiego udzieliłeś, był w 'Teen Beat' w 1991 r. Nadal lubisz ‘makaron, makaron i jeszcze więcej makaronu’?".
Na liście "ofiar" znaleźli się również Dwayne Johnson i Kevin Hart. "The Rock jest dziś nominowany i ma szczęście, że serial 'The Paper' nie - więc może wygrać" - zażartowała, a po chwili sama skomentowała: "To był przyjemny żart". O duecie Johnson-Hart powiedziała natomiast: "Jesteście jak Steve Martin i Martin Short… tylko dla ludzi z IQ poniżej 50".
"W tej branży nigdy nie jest się za starym, żeby wciąż potrzebować pieniędzy"
Glaser nie oszczędzała też innych gwiazd obecnych na sali. Sean Penn został porównany do "seksownej skórzanej torebki", Timothée Chalamet przytył do swojej roli, a Jacob Elordi i Paul Mescal - jak stwierdziła - "są dla mojej mamy tą samą osobą". O Steve’ie Martinie i Martinie Shorcie podsumowała krótko: "Udowadniają, że w tej branży nigdy nie jest się za starym, żeby wciąż potrzebować pieniędzy".
Powrót Nikki Glaser w roli prowadzącej nie był przypadkowy. Po udanym debiucie w 2025 r. szybko stała się jedną z najbardziej wyrazistych twarzy gal nagród - jej humor balansuje na granicy złośliwości, ale nigdy jej nie przekracza.
Ostatnie miesiące tylko potwierdzają, że komiczka jest w doskonałym momencie kariery. Po listopadowym występie w "Saturday Night Live" pracuje nad romantyczną komedią produkowaną przez Judda Apatowa, a w 2026 r. zaprezentuje nowy program stand-upowy na platformie Hulu. Jak pokazały Złote Globy, Nikki Glaser doskonale wie, jak mówić rzeczy niewygodne - i sprawiać, że publiczność śmieje się mimo wszystko.