Prawdziwy głos dziecka. "To, co wydarzyło się wokół filmu, przerosło moje oczekiwania"

Sześcioletnia dziewczynka dzwoni do Czerwonego Półksiężyca, uwięziona w ostrzeliwanym samochodzie w Strefie Gazy, prosząc o ratunek, który nigdy nie nadchodzi. Kaouther Ben Hania, reżyserka nominowanego do Oscara "Głosu Hind Rajab", mówi o filmie inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami jako akcie sprzeciwu wobec okrutnego świata.

kadr z filmu "Głos Hind Rajab"kadr z filmu "Głos Hind Rajab"
Źródło zdjęć: © materiały prasowe

Marcin Radomski: Od pierwszego pokazu "Głosu Hind Rajab" reakcje są skrajnie emocjonalne: zachwyt, gniew, sprzeciw. Czy byłaś gotowa na to, że ten film zabierze głos w tak jednoznacznie politycznym sporze?

Kaouther Ben Hania: Filmowiec wolałby milczeć. Pozwolić, by mówił film. Ale skoro żyjemy w takim świecie, muszę mówić. To, co wydarzyło się wokół tego filmu, przerosło moje oczekiwania. Kiedy zaczynałam nad nim pracować, nie myślałam o debacie publicznej ani o politycznych etykietach. Moją obsesją było jedno: uhonorować głos tej małej dziewczynki i sprawić, by został usłyszany. Podczas premiery w Wenecji, w sali pełnej ludzi, miałam poczucie, że po raz pierwszy naprawdę słuchamy bólu Gazy, nie przez raporty i liczby, ale przez jedno, konkretne dziecko.

Szalone emocje, wielkie nazwiska. Co nowego obejrzeć na VOD?

Film powstał w zaskakującym tempie. Od impulsu do gotowego filmu minęło zaledwie dwanaście miesięcy. Skąd ta intensywność?

Wokół tego projektu od początku unosiła się energia. Natychmiastowa, żywa, elektryzująca. Przez wszystkie lata mojej pracy reżyserskiej nigdy nie wyobrażałam sobie, że można ukończyć film od pomysłu do finalnej wersji w zaledwie dwanaście miesięcy. To nie była ambicja ani strategia. To było poczucie konieczności. Wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, będę współuczestniczyć w milczeniu.

Dlaczego?

Wszystko zaczęło się na lotnisku w Los Angeles. Byłam wtedy w środku kampanii oscarowej "Czterech córek" i przygotowywałam się mentalnie do wejścia w bardzo wstępną fazę produkcji filmu, który pisałam przez dziesięć lat. Podczas przesiadki na lotnisku LAX wszystko się odmieniło. Usłyszałam nagranie Hind Rajab błagającej o pomoc. Jej głos zdążył już wtedy obiec internet. Natychmiast poczułam mieszankę bezsilności i przytłaczającego smutku. To była fizyczna reakcja, jakby grunt usunął mi się spod nóg. Przez ułamek sekundy miałam wrażenie, że Hind mówi bezpośrednio do mnie: "Uratuj mnie". Nie mogłam po prostu iść dalej według pierwotnie ustalonego planu.

Co zrobiłaś jako pierwsze?

Skontaktowałam się z Palestyńskim Czerwonym Półksiężycem i poprosiłam o możliwość wysłuchania pełnego nagrania Hind. Trwało około 70 minut i było wstrząsające. Nie byłam w stanie odsłuchać go jednym tchem. Po odsłuchaniu wiedziałam, bez żadnych wątpliwości, że muszę pozostawić wszystko inne. I że musiałam zrobić ten film.

"Głos Hind Rajab"
"Głos Hind Rajab" © Materiały prasowe

Czy zanim zaczęłaś kręcić, zastanawiałaś się nad etycznymi konsekwencjami wiążącymi się z tą historią?

Tak. Długo rozmawiałam z matką Hind, z ludźmi, którzy byli po drugiej stronie słuchawki, próbującymi jej pomóc. Słuchałam. Płakałam. Pisałam. Bez zgody matki nie miałam prawa opowiadać tej historii. Powiedziała mi: "Chcę sprawiedliwości dla mojej córki". I dodała, że jeśli film może w tym pomóc, mam go zrobić. Od tej chwili to nie był już tylko mój film, to była również jej walka o pamięć.

Zdecydowałaś się użyć prawdziwego głosu Hind. Dlaczego?

Alternatywa byłaby gorsza. Inscenizowanie jej głosu, proszenie dziecka-aktorki, by go "odegrała", byłoby wtórną przemocą. To odebranie Hind jej głosu i zastąpienie go imitacją. Zamiast tego utkałam opowieść, wykorzystując rzeczywiste nagranie i konstruując film rozgrywający się w jednej lokalizacji, w którym przemoc pozostaje poza kadrem. To była świadoma decyzja. Bo obrazy przemocy są wszędzie: w telewizji, w mediach społecznościowych.

Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Kaouther Ben Hania i Motaz Malhees
Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Kaouther Ben Hania i Motaz Malhees © Getty Images | Ernesto Ruscio

Cała akcja "Głosu Hind Rajab" rozgrywa się więc w biurze Czerwonego Półksiężyca działającego między innymi w roli dyspozytorni karetek. Jako widzowie jesteśmy tam od pierwszego sygnału o dziecku w potrzebie do ostatnich chwil, gdy w słuchawce zapada głucha cisza. W jaki sposób film pokazuje mechanizm "koordynacji pomocy"?

Jako prawdziwy horror tej sytuacji. To przede wszystkim dramat bezsilności. W piekle wojny nie istnieją dobre decyzje. Dziecko jest osiem minut drogi od karetki, ale nie możesz jej wysłać, jeśli nie chcesz, by została zbombardowana. Musisz negocjować z armią, która bombarduje twoich ludzi, by pozwoliła ci uratować jedno z nich. To nie jest chaos. To system. Racjonalny, biurokratyczny, "legalny". System zaprojektowany przez okupację, który czyni życie Palestyńczyków niemożliwym. To zło bardziej przerażające niż czysta przemoc.

Czy zgodzisz się, że to film o współczesnym świecie, nie o jednym incydencie?

Zdecydowanie. To nie jest historia Gazy. To historia naszego świata. Neutralność wobec przemocy jest decyzją polityczną. Widzimy system, w którym siła militarna nie ponosi konsekwencji, a Zachód nadal mówi o "procedurach", "kontekście", "złożoności". Gaza jest raną całej ludzkości - splecioną z kolonializmem, europejską historią, globalną odpowiedzialnością. Nie możemy powiedzieć: "to nie nasza sprawa".

Pojawia się też zarzut: "to za wcześnie na taki film".

To forma cenzury. Zawsze jest za wcześnie, kiedy prawda jest niewygodna. Za dziesięć lat obejrzymy ten film i pytanie nie będzie brzmiało: czy było za wcześnie, tylko: dlaczego tak długo milczeliśmy.

Jakie podjęłaś działania związane z pokazami filmu?

Mówię wprost: bez sprawiedliwości nie ma pokoju. Dlatego zdecydowałam się wyjść z filmem poza kina do ONZ, Parlamentu Europejskiego, do senatorów i organizacji takich jak Amnesty International czy Czerwony Krzyż. To już nie tylko dystrybucja, ale działanie. W akcję włączyli się koproducenci, m.in. Brad Pitt, Joaquin Phoenix, Rooney Mara, Jonathan Glazer i Alfonso Cuarón. Oby politycy też usłyszeli nasz głos.

A czy uważasz, że kino potrafi dziś jeszcze zmieniać rzeczywistość?

Kino potrafi ocalić pamięć. Potrafi sprzeciwić się amnezji. Chcę, by ten film funkcjonował jako narzędzie świadomości i zmiany. Kino nie kończy się na sali projekcyjnej. Głęboko wierzę, że może realnie uczestniczyć w procesach społecznych i politycznych. Bez sprawiedliwości nie ma pokoju, a jeśli kino potrafi stworzyć przestrzeń do rozmowy o odpowiedzialności, to musi to zrobić.

Dla Wirtualnej Polski rozmawiał Marcin Radomski

Wybrane dla Ciebie
W tym roku powróci na szczyt. Dwa miliardy dolarów to minimum
W tym roku powróci na szczyt. Dwa miliardy dolarów to minimum
Myślała, że jest zupełnie sama. Ktoś śledził każdy jej krok
Myślała, że jest zupełnie sama. Ktoś śledził każdy jej krok
Meryl Streep zszokowana tym, co zobaczyła na wybiegu. "Myślałam, że ten problem został rozwiązany lata temu"
Meryl Streep zszokowana tym, co zobaczyła na wybiegu. "Myślałam, że ten problem został rozwiązany lata temu"
Robi to od 22 lat. Nie zgadniecie, gdzie dorabia 90-letnia mama aktora
Robi to od 22 lat. Nie zgadniecie, gdzie dorabia 90-letnia mama aktora
Gdzie wysłali brata aktorki? Widok munduru wywołał spekulacje
Gdzie wysłali brata aktorki? Widok munduru wywołał spekulacje
Wielki aktor przekonuje: "To będzie najlepszy z sezonów"
Wielki aktor przekonuje: "To będzie najlepszy z sezonów"
Spektakularny przebój w Polsce. We Francji "naruszał zasady laickości"
Spektakularny przebój w Polsce. We Francji "naruszał zasady laickości"
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Film
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀