Prawnik Nicka Reinera rezygnuje. Sprawę przejmie obrończyni z urzędu
Podczas drugiego wystąpienia w sądzie Nicka Reinera, oskarżonego o zabójstwo rodziców, doszło do zwrotu akcji. Jak podaje Vulture, znany adwokat Alan Jackson wycofał się ze sprawy. Zastąpi go obrończyni z urzędu Kimberly Greene, a nowe posiedzenie wyznaczono na 23 lutego.
Drugie stawiennictwo Nicka Reinera przed sądem w Los Angeles nie przyniosło planowego odczytania zarzutów. Adwokat Alan Jackson, kojarzony z głośnymi sprawami Harvey’a Weinsteina i Kevina Spacey'ego, ogłosił, że rezygnuje z reprezentowania oskarżonego. Według relacji mediów, decyzja zapadła w trakcie posiedzenia.
Vulture relacjonuje, że w świetle sprawy Jackson nie podał publicznie przyczyn wycofania. Według "New York Times", prawnik zwrócił się do sędzi hrabstwa Los Angeles Theresy McGonigle słowami: "Uważam, że nie mamy wyboru i musimy się wycofać". Obowiązki obrony przejmie teraz Kimberly Greene jako obrończyni z urzędu.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
Po wyjściu z sali sądowej Jackson dodał, że nie może ujawniać powodów decyzji. - Nie możemy dalej prowadzić tej obrony – miał powiedzieć, co odnotował "The Hollywood Reporter". Wyjaśnił przy tym, że ogranicza go zakaz komentowania "z uwagi na okoliczności niezależne od Nicka".
Prawnik podkreślił także stanowisko w sprawie kwalifikacji prawnej. - Zgodnie z prawem Kalifornii Nick Reiner nie jest winny morderstwa. Proszę to wydrukować – zaznaczył przed dziennikarzami. Jak podaje "New York Time", zaangażowanie Jacksona miało być wcześniej aranżowane przez prawników rodziny Reinera.
"Los Angeles Times" przywołał opinię adwokata Joshuy Rittera, związanego wcześniej z kancelarią Jacksona. Prawnik spekulował, że powodem mogły być wysokie koszty reprezentacji, wskazując, iż do przyznania obrońcy z urzędu wymagane jest wykazanie braku środków na prywatną obronę. Rzecznik rodziny przekazał, że bliscy "mają pełne zaufanie do procesu prawnego" i nie będą dalej komentować.
Nick Reiner jest oskarżony o zamordowanie swoich rodziców, Roba Reinera i Michele Singer Reiner, którzy zostali śmiertelnie ugodzeni nożem w grudniu. Prokuratura hrabstwa Los Angeles postawiła dwa zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia. W razie skazania Nickowi grozi dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego lub kara śmierci (która w Kalifornii oficjalnie obowiązuje, ale od 2019 r. nie jest wykonywana z powodu moratorium nałożonego przez gubernatora).
Prokurator okręgowy hrabstwa Los Angeles Nathan Hochman wyraził przekonanie o wyniku procesu. - Jesteśmy w pełni pewni, że ława przysięgłych jednomyślnie uzna Nicka Reinera za winnego brutalnego morderstwa jego rodziców, Roba Reinera i Michele Singer Reiner, ponad wszelką wątpliwość – oświadczył.
78-letni Rob Reiner i jego żona, Michele Singer Reiner, zostali znalezieni martwi w swoim domu w Brentwood 14 grudnia. Według doniesień prasowych Reinera i Michele ostatni raz widziano razem poprzedniego wieczoru na świątecznej imprezie w domu komika i prezentera telewizyjnego, Conana O’Briena, gdzie Rob Reiner kłócił się ze swoim synem.
Ciała reżysera i jego żony znalazła ich córka. Niecałe sześć godzin później aresztowano syna zmarłej pary, Nicka. Następnie mężczyzna usłyszał zarzuty morderstwa, a obecnie toczy się postępowanie sądowe w tej sprawie.