Serial kosztował 30 mln. Przez niego prezesa TVP skazano na 8 lat więzienia
Oficjalnie był dziennikarzem, który podróżował po świecie, podążając tropem powołanej przez zbrodniarzy hitlerowskich tajnej organizacji "W". Pod koniec lat 70. bohater serialu "Życie na gorąco" kreowany był na polskiego Jamesa Bonda.
Jeśli spojrzymy na nazwiska twórców "Życia na gorąco", to przekonamy się, że serial robiła ta sama ekipa co "Stawkę większą niż życie". Reżyserem był Andrzej Konic, który w Teatrze TV zrealizował dwanaście z czternastu odcinków przygód Hansa Klossa, a później wyreżyserował dziewięć z osiemnastu odcinków słynnego telewizyjnego serialu. Autorem scenariusza był Andrzej Zbych, który był pseudonimem literackim Andrzeja Szypulskiego i Zbigniewa Safjana. Za zdjęcia odpowiadał Antoni Wójtowicz, a muzykę skomponował Jerzy Matuszkiewicz.
Najlepszy polski serial? Nominowani w plebiscycie Top Seriale 2026
Nie był to przypadek. Pierwsze wersje scenariusza pisano bowiem z myślą o kontynuacji serialu "Stawka większa niż życie". Głównym bohaterem miał być Stanisław Kolicki (serial) / Moczulski (powieść i komiksy) vel Hans Kloss, ścigający niemieckich zbrodniarzy wojennych, w tym Hermanna Brunnera (ten pomysł został wykorzystany, ale dopiero w 2021 roku w filmie Patryka Vegi "Stawka większa niż śmierć"). A jeśli Hans Kloss to gwiazdą serialu musiał być oczywiście Stanisław Mikulski.
Z niewyjaśnionych jednak przyczyn produkcja najpopularniejszego w historii polskiego serialu w kraju i za granicą nie została wznowiona. "Dlaczego nie kontynuowaliśmy, pomimo zapowiedzi? Nie mam pojęcia. W gazetach głośno mówiło się, że będziemy kontynuować. Gdyby 'Stawka' powstawała dziś, to na pewno kręcilibyśmy następne odcinki. Ale wtedy decydował jakiś facet, który siedział gdzieś za biurkiem. (…) Akcja miała się dziać 20 – 25 lat po wojnie. I rzeczywiście nakręcono taki serial, ale dziesięć lat później. Zagrałem w nim nawet epizod" – wspominał Stanisław Mikulski w książce "Niechętnie o sobie".
W "Życiu na gorąco" główną rolę zagrał Leszek Teleszyński, ale w serialu nie brakowało znajomych twarzy ze "Stawki większej niż życie". W jednym z odcinków pojawił się także Emil Karewicz, zaś w postać nieuchwytnego doktora Gebhardta, niemieckiego zbrodniarza wojennego, który stoi na czele powołanej przez zbrodniarzy hitlerowskich organizacji "W", wcielił się Leszek Herdegen. To on zagrał porucznika von Vormanna, który posługując się słynnym hasłem: "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle", zdekonspirował Hansa Klossa.
"Życie na gorąco" miało premierę 1 marca 1979 roku. Serial został zmiażdżony przez krytyków (niektórych być może opłacanych już przez przeciwników Edwarda Gierka), ale dość dobrze przyjęty przez widzów, którzy mogli na ekranach swoich telewizorów zobaczyć całkiem spory kawał zachodniej Europy. Oczywiście ideologicznie zgniłej, ale też luksusowej i pociągającej. Zdjęcia do serialu kręcone były m.in. we Francji, Niemczech, Austrii, we Włoszech. A tytuł kolejnych odcinków zdradzał, w którym mieście będzie się rozgrywać jego akcja: Budapeszt, Saloniki, Marsylia, Malavita, Monachium, Tupanaca, Wiedeń, Rzym, Bolzano.
"Życie na gorąco" nie powtórzyło oczywiście sukcesu "Stawki większej niż życie", co więcej dość szybko o tym serialu zapomniano, a nawet wymazano z archiwum TVP. Z kilku powodów. Zapewne, gdyby projekt powstał jako kontynuacja przygód Stanisława Kolickiego/Hansa Klossa byłby bardziej oryginalną produkcją. A tak stał się jedynie ubogą, socjalistyczną imitacją Jamesa Bonda.
Na dodatek "Życie na gorąco" wykorzystano do ataku na ówczesnego przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji i prezesa TVP Macieja Szczepańskiego, zaufanego człowieka Edwarda Gierka, a także, pośrednio, na samego I sekretarza KC PZPR. Powstała specjalna komisja, która zażądała przedstawienia szczegółowych wydatków związanych z realizacją serialu. Okazało się, że kosztował około 30 milionów złotych (za tę kwotę można było wtedy wyprodukować co najmniej dwa pełnometrażowe filmy kinowe) i pięć milionów forintów.
Szczepański, zwany Krwawym Maćkiem, został oskarżony o niegospodarność, przyjęcie łapówek na łączną kwotę 1,5 miliona złotych oraz o zabór mienia Radiokomitetu na sumę 3,5 miliona złotych. W sierpniu 1980 roku został zwolniony z telewizji, a rok później, gdy Edward Gierek został odsunięty od władzy i internowany podczas stanu wojennego, stanął przed sądem, który skazał go na 8 lat więzienia.
"Życie na gorąco" można obejrzeć na platformie TVP VOD.