"Skłamałam". Do dziś żałuje tego, co powiedziała po usunięciu piersi
Christina Applegate lata temu przeszła zabieg podwójnej mastektomii. Opowiadała potem kobietom o tym, jakim było to dla niej błogosławieństwem. Dziś wyznaje: "Skłamałam".
W 2008 roku aktorka ("Świat według Bundych", "Już nie żyjesz") Christina Applegate poddała się podwójnej mastektomii po tym, jak zachorowała na raka piersi. Badania genetyczne wykazały, że jest nosicielką niebezpiecznego genu. Jej matka zachorowała na ten sam nowotwór także w tak młodym wieku. Applegate pokonała wtedy chorobę, nie przypuszczając jeszcze, z czym przyjdzie jej się zmierzyć kilkanaście lat później, gdy zachoruje na stwardnienie rozsiane.
Teraz aktorka wydała książkę "The one with the sad eyes" ("Ta o smutnym spojrzeniu"), w której opowiada o ciężkim dzieciństwie, nowotworze i rzeczywistości osoby chorej na stwardnienie. Wraca w niej także do momentu, gdy była już wolna od nowotworu: do dziś żałuje tego, co wtedy zrobiła.
Najlepsza polska aktorka? Nominowane w plebiscycie Top Seriale 2026
By jakoś ukoić ból po swojej stracie, założyła wtedy organizację wspierającą kobiety w podobnej sytuacji, propagującą badania. "To był mój sposób radzenia sobie z tym, jak bardzo byłam zdruzgotana utratą piersi" - pisze Applegate i dodaje: "Do dziś czuję się emocjonalnie i fizycznie okaleczona przez to, co przeszłam, ale ta organizacja złagodziła poczucie straty, które wtedy czułam i które wciąż czuję. Ale wiem też, że były inne sposoby, w jakie skrzywdziłam zarówno innych, jak i samą siebie, zamiast pomóc".
Wraca do chwili, która wydarzyła się miesiąc po operacji. Christina gościła w programie u Oprah Winfrey. "To powinien być moment, żeby powiedzieć prawdę. Zamiast tego uznałam, że powinnam powiedzieć wszystkim, że to było błogosławieństwo" - czytamy.
"Oto, co naprawdę myślę teraz o tym wywiadzie: to bzdury". Dlaczego?
"Skłamałam, myśląc, że w ten sposób dodaję otuchy. Zachowałam się jak taka Mała Pani Wojowniczka, ale tak naprawdę się nie czułam. Mówiłam o pieprzonych błogosławieństwach, kiedy one przechodziły przez prawdziwe piekło. Tworzyłam wzorzec, do którego nikt zmagający się z rakiem nie był w stanie naprawdę dorównać" - pisze dziś gorzko aktorka.
Dziś, gdy Christina Applegate boryka się ze stwardnieniem rozsianym, odważnie mówi o trudach takiej rzeczywistości. O pieluchach, ograniczeniach, bólu i strachu. Razem z przyjaciółką, aktorką Jamie-Lynn Sigler (gwiazdą "Rodziny Soprano"), prowadzi podcast "MeSsy", w którym opowiadają o swojej chorobie.