Spór o "Ołowiane dzieci": "Byliśmy wstrząśnięci skalą przekłamań"
- Najbardziej boli nas brutalne wymazanie realnych zasług mojej babci z historii, którą ona sama zainicjowała - mówi w rozmowie z WP Stanisław Torbus, wnuk prof. Hager-Małeckiej, która zainspirowała jedną z postaci w serialu "Ołowiane dzieci".
Premiera serialu "Ołowiane dzieci" na Netfliksie wywołała poruszenie z powodu narastających zarzutów o fałszowanie historii i naruszenie dóbr osobistych prof. Bożeny Hager‑Małeckiej, jednej z kluczowych postaci w realnej walce z epidemią ołowicy na Śląsku. Rodzina lekarki zdecydowała się na podjęcie kroków prawnych przeciwko platformie.
Poinformował o tym wnuk prof. Hager-Małeckiej Stanisław Torbus. - Netflix do tej pory w żaden sposób nie zareagował na nasze pismo ani nie podjął próby kontaktu (ani przed premierą serialu, ani po niej). To milczenie ze strony tak potężnego giganta, mimo narastającej fali krytyki merytorycznej w mediach i moich licznych publicznych wypowiedzi, zmusiło nas do podjęcia oficjalnych kroków prawnych. Wygląda na to, że dla korporacji wygoda scenariuszowa jest ważniejsza niż szacunek do faktów i żyjącej rodziny - mówi Wirtualnej Polsce.
Telefony na planie filmowym? Foremniak nie przebiera w słowach
Spór o prawdę historyczną
Rodzina lekarki od samego początku miała wątpliwości w sprawie przedstawienia prof. Hager-Małeckiej. - Decyzja o wejściu na drogę sądową zaczęła w nas kiełkować natychmiast po obejrzeniu serialu. Byliśmy wstrząśnięci skalą przekłamań. Kluczowym momentem było złożenie 9 marca oficjalnego wniosku do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego o powołanie Fundacji im. profesor Bożeny Hager Małeckiej - mówi Stanisław Torbus. I dodaje: - Chcę podkreślić, że Fundacja ma być jedynym beneficjentem wszystkich ewentualnych środków z zadośćuczynienia. Nie walczymy o pieniądze dla siebie, ale o godne upamiętnienie babci i realną pomoc dla regionu.
Rodzina zwraca uwagę, że w rzeczywistości prof. Hager‑Małecka odegrała inicjującą i kluczową rolę w wykryciu ołowicy w Szopienicach, organizowała leczenie oraz walczyła o mieszkania dla rodzin narażonych na skażenie środowiskowe. Te zasługi ich zdaniem zostały w serialu zniekształcone lub wręcz przypisane innym osobom.
- Najbardziej boli nas brutalne wymazanie realnych zasług mojej babci z historii, którą ona sama zainicjowała. Podczas niedawnego spotkania zorganizowanego przez Śląski Uniwersytet Medyczny jej uczennica, prof. Krystyna Karczewska, wspominała, że dla prof. Hager-Małeckiej wykrycie ołowicy i wywalczenie mieszkań zastępczych dla rodzin mieszkających w pobliżu huty było największym osiągnięciem w całej karierze naukowca i lekarza. Wykreślenie jej dokonań przez Netfliksa i przypisanie ich innym postaciom jest wyjątkowo bolesną próbą budowania historii od nowa, która drastycznie zniekształca obraz jej życia i poświęcenia dla ratowania dzieci w Szopienicach.
Zmiana nazwiska nie wystarczy
W serialu imię i nazwisko prof. Hager-Małeckiej zostało zmienione na Berger. W postać tę wciela się Agata Kulesza. Jednak, jak twierdzi Stanisław Torbus, łatwo domyślić się, kto jest inspiracją dla tej postaci. - Uważamy, że zmiana nazwiska na "profesor Berger" nie stanowi żadnej realnej ochrony, ponieważ jeszcze przed emisją serialu w mediach pojawiały się liczne artykuły wprost wskazujące, że to właśnie Bożena Hager-Małecka jest inspiracją dla tej postaci. Widzowie doskonale wiedzą, kogo ona reprezentuje, a Netflix wykorzystuje jej autorytet, jednocześnie go niszcząc i zmieniając prawdziwą historię dla potrzeb dramaturgii.
Rodzina Hager-Małeckiej uważa, że nie powinno się promować tego serialu jako opowiadającego prawdziwą historię. - Bolesna była dla nas również agresywna kampania reklamowa, która wmawiała opinii publicznej, że przedstawiona w serialu historia jest historią prawdziwą. Nie jest. Jestem przekonany, że bez głośnego sprzeciwu za kilka lat większość ludzi będzie bezkrytycznie podchodziła do "netfliksowej prawdy", co na stałe wymaże moją babcię z historii prawdziwych "Ołowianych Dzieci" lub zostawi ją w pamięci zbiorowej w fikcyjnej, krzywdzącej dla jej pamięci roli.
Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do Netfliksa i do reżysera serialu Macieja Pieprzycy. Do momentu publikacji tego artykułu nie odpowiedzieli.
Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski