Trauma pozostała na całe życie. "Żyłem poniżej poziomu ubóstwa
15 grudnia Don Johnson skończy 76 lat. Jest jedną z największych żyjących legend, może nie kina, ale telewizji. Słynny serial "Policjanci z Miami" uczynił z niego bardzo bogatego człowieka, który jednak niemal przez całe dorosłe życia bał się ubóstwa. Wyjaśniamy dlaczego.
Mimo aparycji, której mógł mu pozazdrościć niemal każdy mężczyzna, aktorska kariera Dona Johnsona nie była usłana różami. Za każdym razem kiedy odniósł sukces, wcześniej musiał dostać kilka razy po głowie. Na początku swojej kariery wziął udział w pięciu pilotach seriali stacji NBC, z których żaden nie został skierowany do realizacji. W wieku 25 lat zagrał w kinowej produkcji "Chłopiec i jego pies". Za rolę w tym filmie otrzymał nagrodę Saturna, postapokaliptyczna produkcja science-fiction stała się natchnieniem dla George’a Millera i jego "Mad Maxa", ale w kinach poniosła klęskę.
Legendy Hollywood
Na początku lat 80. Johnson miał już "zaklepaną" rolę w serialu "Nieustraszony" ("Knight Rider"), ale ostatecznie producenci wybrali Davida Hasselhoffa. I dobrze, bo wówczas nie zagrałby w dużo lepszej produkcji – "Policjanci z Miami". Rola Jamesa "Sonny’ego" Crocketta przyniosła mu sławę, pieniądze i Złoty Glob w 1986 roku. "Policjanci z Miami" realizowani byli w latach 1984-1989. Johnson nie chciał już ciągnąć tej serii, bo marzył o karierze w Hollywood.
Johnson zagrał w dwóch, trzech niezłych filmach (m.in. w thrillerze Johna Frankenheimera "Kulą w łeb"), a później przyszła klęska, która, jak się okazało, pogrzebała jego karierę w Hollywood (jako aktora pierwszoplanowego). "Harley Davidson i Marlboro Man" na całe lata 90. stał się synonimem tandety.
Johnson podniósł się jednak z kolan i wrócił do telewizji, w której ponownie stał się gwiazdą dzięki serialowi "Nash Bridges". Aktor przez całą swoją karierę kojarzony był ze szlachetnymi postaciami, teraz specjalizuje się w negatywnych rolach: "Django", "Na noże", "Rebel Ridge". I jest w tym dobry.
Don Johnson wciąż jest aktywny zawodowo, choć przyznaje, że coraz częściej myśli o emeryturze. Jego majątek szacowany jest na 50 mln dolarów, więc środki do życia ma zapewnione. W wywiadzie przyznał jednak, że nawet gdy był już gwiazdą i bardzo dobrze zarabiał, to wciąż bał się ubóstwa. To była jego trauma z dzieciństwa.
Przyszły bohater "Policjantów z Miami" urodził się w Flat Creek w stanie Missouri. Jego ojciec miał wówczas 19 lat, matka – 16. "Nie mogę powiedzieć, że miałem złe dzieciństwo, wręcz przeciwnie. Uważam, że było ciekawe, w pewnym okresach nawet idylliczne. Niemniej, wyrastałem w biedzie i to pozostawiło w mnie ślad na wiele, wiele lat" – powiedział Johnson w wywiadzie "Wall Street Journal".
"Żyłem poniżej krajowego poziomu ubóstwa. Ojciec ciężko pracował jako rolnik, ale nie było z tego pieniędzy. W końcu przenieśliśmy się do Wichita w Kansas, gdzie tata zaczął pracować dla Boeinga, a mama została kosmetyczką. Nadal byliśmy bardzo biedni, mimo że rodzice ciężko pracowali. Może dlatego przez lata cały czas bałem się, że wszystko stracę. Pomogła dopiero medytacja" – wspomina gwiazdor.