Upokarzająca scena porodu. Grała naga w podłych warunkach
Na Netfliksie w TOP10 jest film "It Ends With Us". Internauci oglądają na potęgę, a tymczasem toczy się zażarty spór między Blake Lively a Justinem Baldonim o to, jak był kręcony ten film. Lively wysuwa poważne oskarżenia. Wypłynęło dużo nowych szczegółów.
Film "It Ends With Us" wszedł do kin latem 2024 r. i nie obyło się bez złej prasy. W sieci zaroiło się od negatywnych komentarzy na temat głównej gwiazdy filmu - Blake Lively. Pisano - często z anonimowych kont - że Lively na planie tej produkcji była koszmarem, że gwiazdorzyła itd. Plotki podsycał jeszcze fakt, że Lively i Justin Baldoni (reżyser i druga gwiazda tego filmu) nie pozowali razem na czerwonych dywanach. Promowali film oddzielnie. W grudniu 2024 r. wybuchła prawdziwa bomba. Blake Lively na łamach "New York Timesa" wyjawiła, że oskarża Baldoniego o molestowanie seksualne na planie, przekroczenie granic współpracy i opłacenie hejterskiej kampanii, która miała zniszczyć jej wizerunek. Ruszyła lawina.
Anatomia dramy: Blake Lively i Justin Baldoni
W minionym roku niemal co chwilę pisaliśmy o kolejnych odcinkach tej przykrej telenoweli. Pojawiały się kolejne i kolejne doniesienia o tym, co działo się między Blake i Justinem. Wraz z nowym rokiem pojawiają się nowe kontrowersyjne doniesienia, bo już coraz bliżej do rozprawy sądowej gwiazd.
Amerykańskie media na potęgę publikują szczegóły nowych, odtajnionych dokumentów złożonych w sądzie. Można w nich przeczytać m.in. to, jak Blake Lively opisywała upokarzające warunki podczas kręcenia sceny porodu w "It Ends With Us". Zazwyczaj takie sceny przygotowywane są w intymnym gronie kilku najważniejszych osób, tj. reżysera i operatora, a aktorce zapewnia się pełen komfort, jeśli chodzi o pokazywanie ciała.
Według relacji Lively, Justin Baldoni i producent Jamey Heath mieli nalegać, by wystąpiła nago w scenie porodu. Aktorka wskazała, że reżyser miał argumentować to doświadczeniami z własnego życia. Producent zaś pokazał Lively nagranie, na którym jego żona rodzi. Była naga. Ostatecznie aktorka zgodziła się na widoczną protezę brzucha i symulowanie nagości poniżej klatki piersiowej.
Lively stwierdziła: "Czułam się zmuszona do kompromisu i finalnie zgodziłam się na symulowanie nagości od klatki piersiowej w dół, czego wcześniej nie omawialiśmy ani nie uzgadnialiśmy". Dodała, że podczas ujęć leżała na plecach na szpitalnym łóżku, z szeroko rozstawionymi nogami w uchwytach, gdy w pobliżu przechodzili członkowie ekipy niezwiązani bezpośrednio ze sceną.
Aktorka zeznała, że otrzymała jedynie "mały, cienki i płaski kawałek czarnej tkaniny do zasłonięcia genitaliów" i "musiała prosić o koc dla prywatności między dublami, który nie zawsze był jej zapewniany". Jak twierdzi, dodatkowy dyskomfort wywołał wybór osoby do roli lekarza, którego miał zagrać bliski znajomy Baldoniego.
Lively wskazała również na obecność finansującego film Steve’a Sarowitza oraz producenta Jameya Heatha na planie w dniu kręcenia tej sceny. "Czułam się skrajnie niekomfortowo z powodu tego, jak bardzo musiałam być odsłonięta w scenie porodu, co było dla mnie upokarzające. Pogarszał to jeszcze fakt, że najlepszy przyjaciel Baldoniego grał między moimi nogami, a inny jego bliski przyjaciel i finansujący film odwiedzili plan właśnie tego dnia" – podała w zeznaniach.
Gdy Hollywood będzie żyło nominacjami do Oscarów, właśnie w czwartek 22 stycznia w sądzie odbędzie się pierwsze wstępne posiedzenie w tej sprawie. Start procesu zaplanowany jest na połowę maja tego roku.