Włączyli dla scen łóżkowych, zostali dla miłości. Serial o romansie hokeistów podbił świat
Historia dwóch hokeistów, którzy rywalizują ze sobą na lodzie, a poza nim nawiązują intensywny romans w tajemnicy przed światem, jest jedną z największych serialowych sensacji ostatnich miesięcy. Teraz "Gorącą rywalizację" można obejrzeć też w Polsce - na czym polega fenomen tej produkcji i dlaczego internet oszalał na punkcie Shane'a Hollandera i Ilyi Rozanova?
Pod koniec listopada w jednym z kanadyjskich serwisów streamingowych zadebiutowała po cichu i bez fanfar serialowa ekranizacja powieści "Heated Rivalry" autorstwa Rachel Reid, która stworzyła całą serię sportowych romansów znaną jako "Game Changers". Wśród fanów książki i internetowej społeczności czytelników dało wyczuć się lekką nutkę ekscytacji tą premierą, ale stosunkowo skromny budżet i ograniczony zasięg nie obiecywał raczej wielkiego hitu.
To, co wydarzyło się w ciągu kilku następnych tygodni, przerosło nawet najśmielsze oczekiwania twórców - "Heated Rivalry" stało się jednym z największych telewizyjnych fenomenów ostatnich lat. Teraz, już z polskim tytułem "Gorąca rywalizacja", osławiona produkcja trafiła w końcu na HBO Max Polska.
Dwie góry mięśni i tona śmiechu. Dla tych nowości zarwiecie noc
Przyszli po sceny łóżkowe. Zostali dla miłości
Serial opowiada o zakazanej miłości dwóch mężczyzn - Shane Hollander i pochodzący z Rosji Ilya Rozanov poznają się jako największe nadzieje kanadyjskiej ligi hokeja. Zawodnicy zostają przydzieleni do konkurujących ze sobą drużyn i niemal od razu zaczyna między nimi iskrzyć i to nie tylko na lodzie. Ich znajomość zaczyna się wprawdzie od gorącego one night standu, ale szybko przeradza się w wieloletni romans, który nie ma prawa się udać i, co ważniejsze, wyjść na jaw w homofobicznym środowisku sportowym.
"Gorąca rywalizacja" niemal natychmiast stała się viralem w sieci za sprawą niezwykle odważnych scen seksu, momentami balansujących na krawędzi soft porno. To było początkowo największą siłą produkcji, ale i zarzutem ze strony nieprzekonanych jeszcze widzów, którzy mieli wrażenie, że reżyser Jacob Tierney postawił jedynie na skandal. Wszak obecność tak mocno graficznego seksu między dwoma mężczyznami to nadal spora kontrowersja w telewizji.
Historia Shane'a i Ilyi to jednak nie tylko seks, o czym przekonujemy się oglądając kolejne odcinki z liczącej sześć odsłon serii. Jakkolwiek naiwnie to zabrzmi, to opowieść o odkrywaniu swojej tożsamości i lęku przed własnymi uczuciami, zaprawiona oczywiście zgrabnymi nagimi tyłkami i propagandą spontanicznego seksu analnego. Wśród internautów króluje opinia, że choć zostali zwabieni do oglądania serialu gorącymi scenami łóżkowymi, to zostali przy ekranie na kolejne odcinki dla poruszającej, choć momentami naiwnej historii miłosnej.
Zobacz także: Awantura o intymne sceny w serialu. "Czy jest tylko jeden sposób, by pokazać autentyczny seks gejowski?"
Fenomen wykraczający poza telewizję
Popularność "Gorącej rywalizacji" wykracza daleko poza słupki oglądalności i wysokie oceny krytyków. Produkcja stała się niebywałym fenomenem i to nie tylko w sieci -w kolejnych krajach (również w Polsce) organizowane są spotkania fanów serialu, podczas których wspólnie go oglądają lub bawią się na tematycznych imprezach, gdzie klubowej muzyce towarzyszą wizualizacje przedstawiające historię miłości Shane'a i Ilyi. Książki z serii "Game Changers" z miejsca powędrowały na szczyty czytelniczych list przebojów i nic dziwnego - miliony fanów już teraz chcą znać dalszy ciąg przygód przystojnych hokeistów.
Serial obudził też na nowo dyskusję o homofobii w sporcie i każe zastanowić się, ile takich historii, jak ten fikcyjny książkowy romans, dzieje się za kulisami wielkich rozgrywek. Hudson Williams (serialowy Shane Hollander) przyznał w jednym z wywiadów, że otrzymuje wiele anonimowych wiadomości od homoseksualnych sportowców, którzy nie zdecydowali się jeszcze powiedzieć światu o swojej orientacji, ale doceniających sposób w jaki produkcja porusza ten temat. "Gorąca rywalizacja" zainspirowała też do coming outu hokeistę, który wycofał się ze świata profesjonalnego sportu z obawy, że nie będzie w stanie pogodzić kariery sportowej i bycia homoseksualnym mężczyzną.
Wiem, że wielu ukrywających swoją orientację homoseksualistów w świecie hokeja mocno odczuwa sukces "Heated Rivalry". Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że coś tak pozytywnego i pełnego miłości może zrodzić się z tak męskiego sportu
Co więcej, na fali popularności serialu, temat akceptacji zaczął pojawiać się również w trakcie wywiadów ze sportowcami. Nick Suzuki, kapitan hokejowej drużyny Montreal Canadiens, zapewnił w rozmowie z "Tout le monde en parle", że on i jego kompani okazaliby wsparcie kolegom decydującym się na coming out.
Słyszałem o tym serialu, myślę, że wszyscy słyszeliśmy. Jako zespół, myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani na powitanie każdego, kto zdecyduje się na coming out. Jesteśmy otwartą i akceptującą grupą. To by się nie zmieniło, gdyby ktoś zrobił coming out, zarówno w naszej, jak i innej drużynie
Od ubogich kelnerów do gwiazd Hollywood
Największą siłą produkcji są wcielający się w główne role aktorzy - Hudson Williams i Connor Storrie. Choć obaj od kilku lat próbują swoich sił w przemyśle filmowym (Storrie wystąpił nawet w głośnym sequelu "Jokera" z 2024 roku), to jeszcze rok temu nie byli w stanie wyżyć jedynie z aktorstwa i trudzili się pracą kelnerów. Występ w "Gorącej rywalizacji" miał być kolejną pozycją w ich CV, która przy sporej dawce optymizmu pozwoliłaby im częściej dostawać zaproszenia na castingi i może zbudować nieco silniejszą obecność w social mediach.
Cóż, stało się inaczej - w ciągu zaledwie kilku tygodni Williams i Storrie stali się najgorętszymi nazwiskami w Hollywood i prawdziwą internetową obsesją. Niemal każdy ich wywiad czy sesja zdjęciowa stają się viralem na TikToku, a liczba obserwatorów instagramowych kont tej dwójki liczona jest już w milionach. Ukoronowaniem zwycięskiego pochodu Hudsona i Connora było zaproszenie na rozdanie tegorocznych Złotych Globów, gdzie największe hollywoodzkie sławy biły się o selfie z debiutantami. Teraz obaj mogą przebierać w ofertach i wygląda na to, że na naszych oczach narodziły się nowe gwiazdy. Zanim jednak wyruszą na podbój Hollywood, muszą dokończyć historię Shane'a i Ilyi - na aktorów czekają jeszcze minimum dwa sezony serialu, który przyniósł im międzynarodową popularność.
Serial "Gorąca rywalizacja" jest już dostępny na polskim HBO Max.
Piotr Grabarczyk, dziennikarz Wirtualnej Polski