Żona Van Der Beeka zabiera głos. Mówi, co jeszcze zdążyli zrobić przed jego śmiercią
James Van Der Beek zmarł w wieku 48 lat po walce z ciężką chorobą. Bliscy i fani trzymali kciuki za gwiazdora "Jeziora marzeń", jednak nowotwór okazał się silniejszy. Teraz wdowa po aktorze po raz pierwszy zabiera głos.
James Van Der Beek zmarł 11 lutego w wieku 48 lat. Jego walka z nowotworem jelita grubego trwała niemal trzy lata. Choroba zaatakowała ze zdwojoną siłą, gdy aktor dowiedział się, co mu dolega, rak był już w trzecim stadium. Poddał się intensywnej terapii, urządzał zbiórki. Niestety ostatecznie odszedł w swoim domu otoczony rodziną.
Teraz jego żona Kimberly udzieliła wywiadu magazynowi People, w którym wyjawiła, że jeszcze na kilka dni przed śmiercią męża zdążyli odnowić śluby.
"Do czterech razy sztuka". Halle Berry szczerze o zaręczynach
Dowiadujemy się też, że ten pełen emocji moment był możliwy dzięki wsparciu najbliższych: - Zdecydowaliśmy się na to dwa dni wcześniej, a nasi przyjaciele zdobyli dla nas nowe obrączki, wypełnili sypialnię kwiatami i świecami, a my odnowiliśmy przysięgę małżeńską, leżąc w łóżku - powiedziała Kimberly Van Der Beek, dodając, że ceremonia była "prosta, piękna i poruszająca".
James i Kimberly Van Der Beek - miłość przerwana przez śmierć
Jak podaje People, James i Kimberly poznali się podczas podróży do Izraela w 2009 roku. Rok później wrócili na Bliski Wschód, by powiedzieć sobie "tak". Tak pisał o związku z żoną kilka lat temu: "Przeszliśmy przez sukces, tragedię, radość, stres, triumf i niepewność - i przez to wszystko… to były najlepsze lata mojego życia. Każda chwila. Bo mam NAJLEPSZĄ partnerkę do przygód. Nasze życie jest teraz TOTALNIE szalone. Być może my sami jeszcze bardziej. I nie zamieniłbym tego na nic innego". Nie wiedział, że prawdziwa tragedia wydarzy się niebawem.
Van Der Beekowie mają sześcioro dzieci, najstarsza córka ma dziś 15 lat, najmłodszy syn 4. W sieci powstała zbiórka na rzecz ich potrzeb - zebrano już ponad 2 mln dolarów.