10. filmu na razie nie będzie. Quentin Tarantino w nowej roli
Quentin Tarantino odkłada kamerę i obiera zupełnie nowy kierunek. Na razie nie zaprezentuje światu wyczekiwanego dziesiątego filmu w karierze. Kultowy reżyser przygotowuje się do wystawienia w pełni autorskiej sztuki.
Quentin Tarantino rezygnuje z reżyserowania zapowiadanych wcześniej filmów (jak "The Movie Critic" czy "The Adventures of Cliff Booth") na rzecz debiutu w teatrze. Twórca skupia się na przygotowaniu sztuki, którą sam napisał. Chce ją wystawić na londyńskim West Endzie. Projekt opisywany jest jako "staroświecka brytyjska farsa", oparta na komedii fizycznej i nawiązująca do kultowej sztuki "Czego nie widać" ("Noises Off").
Reżyser traktuje ten projekt priorytetowo. Już wcześniej zapowiadał w podcaście, że zamierza poświęcić "od półtora roku do dwóch lat" na jego realizację. Przewiduje się, że spektakl może zadebiutować na scenie w 2027 r. (inne źródła twierdzą, że już najbliższej jesieni). Anonimowy informator przekazał serwisowi "Daily Mail", że sztuka ma bardzo autorski charakter: "Napisał to sam. Nie jest to oparte na żadnym z jego filmów. To farsa w brytyjskiej tradycji 'Czego nie widać'".
To nazwisko to pewna kasa. Momoa przyciąga miliony
Brytyjska farsa zamiast krwawego hitu?
Tarantino jest obecnie na etapie poszukiwań odpowiedniego teatru. Choć mówi się o chęci zaangażowania dużych nazwisk z Hollywood, najprawdopodobniej na scenie zobaczymy mieszankę wschodzących talentów i doświadczonych aktorów. W obsadzie raczej nie pojawią się stali współpracownicy reżysera, tacy jak Brad Pitt czy Leonardo DiCaprio, ponieważ brakuje im doświadczenia teatralnego.
W międzyczasie reżyser spróbował swoich sił jako aktor w filmie niezależnym "Only What We Carry". Reżyser dzieła Jamie Adams nazwał go "naturalnie utalentowanym". - Kocha aktorów. Kocha historię kina. Możliwość bycia we Francji i kręcenia czegoś, co sprawiało wrażenie inspirowanego twórczością Rohmera, bardzo go ekscytowała - powiedział Adams, którego cytuje "Variety".
Poświęcenie się teatrowi oznacza, że dziesiąty i zarazem ostatni film w karierze Tarantino pozostaje wielką niewiadomą. Fani twórczości Quentina będą mogli jednak zobaczyć efekty jego pracy scenariuszowej. "The Adventures of Cliff Booth", reżyserowane ostatecznie przez Davida Finchera, ma trafić Netfliksa jeszcze w tym roku.