Polska szlachta na sterydach. Lamparty i lodowe gorsety na gorącym planie hitu
Skóra lamparta, żupan, wysokie lakierowane oficerki i husarskie skrzydła. Po jednej nutce odgadujemy - to serial "1670"! Kostiumy, które oglądamy w serialowym świecie Adamczychy, to pełnoprawni bohaterowie tej hitowej produkcji. Doczekały się nawet swojego miejsca w muzeum.
Gdy we wrześniu ubiegłego roku "1670" powrócił na Netfliksa z drugim sezonem, w Muzeum Historii Polski pojawiła się wystawa, na której można było podziwiać żupan Jana Pawła czy sutannę ojca Jakuba. Stroje ukochanych bohaterów Polaków świetnie wpisują się w satyryczny charakter serialu, podkręcają świat aspirujących arystokratów, dzięki nim szlachcice i (ich) chłopi nabierają koloru i wyrazu. To jak Polska ze swoją szlachtą i wsią XVII wieku na sterydach. Za kostiumy odpowiadała Katarzyna Lewińska (wraz z Tomaszem Ossolińskim), kostiumografka już siedmiokrotnie nominowana do polskich nagród filmowych Orły.
Teraz te fantastyczne kostiumy nominowane są w plebiscycie Top Seriale, w kategorii "Najlepszy look". Obok nich nominowaliśmy także przedwojenną modę w serialu "Breslau", powrót do lat 80. w "Projekcie UFO", metamorfozę Małgorzaty Kożuchowskiej do "Anieli" czy niezapomnianą czerwień kreacji Leny Góry w "Przesmyku".
Najbardziej zapamiętana rola lub scena? Nominacje Top Seriale 2026
Byliśmy na planie "1670", gdzie rozmawialiśmy z Katarzyną Lewińską, która opowiedziała nam, że kostiumy w serialu od początku były projektowane jako integralna część świata przedstawionego, a nie jedynie historyczna dekoracja. Są niemal narzędziem, które pomaga opowiedzieć o ambicjach, aspiracjach i społecznych kompleksach bohaterów.
Co bardzo ważne, zdecydowana większość tkanin powstała specjalnie na potrzeby serialu i została wykonana w Polsce. - Około 80 proc. tkanin do tego projektu jest przeze mnie zaprojektowanych i tkanych na zamówienie przez polską fabrykę - mówi Lewińska.
Projektantka świadomie mieszała motywy historyczne z elementami współczesnymi, wykorzystując kostium do subtelnych żartów i komentarzy fabularnych.
- Część wzorów jest z epoki, a część zupełnie współczesna, kiedy mogę sobie pozwolić na żart sytuacyjny poprzez kostium.
W pierwszym sezonie szczególnie istotne było świadome odejście od wizualnego stereotypu XVII wieku, który przez lata utrwalił się w polskiej popkulturze. Dla wielu widzów epoka ta wciąż wygląda tak, jak w "Ogniem i mieczem" czy "Panu Wołodyjowskim". Kostiumografka chciała zerwać z tą estetyką i zaproponować obraz bardziej niejednoznaczny.
Punktem wyjścia był szeroki research malarski. Szczególne znaczenie miała twórczość Alberta Schultza, malarza działającego głównie w Gdańsku, którego prace pokazują portowe miasto jako przestrzeń kosmopolityczną, pełną wpływów zewnętrznych i kulturowych napięć. To właśnie w takim wizualnym chaosie - pomiędzy wschodnią modą bojarską a francuską elegancją - zaczęła się rodzić estetyka "1670".
Drugi sezon przyniósł większą swobodę twórczą. Ponieważ estetyka serialu zdążyła już zakorzenić się w świadomości widzów, kostiumy mogły stać się bardziej odważne, a czasem wręcz ostentacyjne. Szczególnie wyraźnie widać to w strojach głównych bohaterów, których awans społeczny został opowiedziany przede wszystkim poprzez ubrania. Zofia (grana przez Katarzynę Herman) wraca do konserwatywnej sylwetki, ale jej suknie są luksusowe i kosztowne. - To niby konserwatywna moda, ale w "wersji od Dolce & Gabbana" - mówi z przymrużeniem oka Lewińska.
Podobnie wyglądają męskie kostiumy: przerysowane, drogie i często ostentacyjne. To świadomy komentarz do mechanizmu nagłego awansu społecznego, który musi być widoczny na pierwszy rzut oka. Futra, biżuteria i przesada stają się wizualnym odpowiednikiem współczesnego "pokazywania statusu".
Ale warto zauważyć, że równolegle zmieniają się też kostiumy Adamczewskich chłopów. Po mrocznym, błotnym pierwszym sezonie następuje zmiana aury: więcej światła, pastelowe kolory, kurz zamiast błota. Estetyka się rozjaśnia, choć hierarchia społeczna pozostaje niezmienna.
Skala produkcji była ogromna i opierała się w dużej mierze na pracy ręcznej oraz współpracy z rzemieślnikami. W projekt zaangażowano blisko 60 osób, a sam okres przygotowawczy trwał 12 tygodni. Wiele kostiumów powstawało miesiącami, często z użyciem technik znanych dziś głównie z teatru.
- W tych kostiumach jest bardzo dużo ręcznej pracy i bardzo dużo miłości - mówi kostiumografka.
Najbardziej złożone kreacje ważyły nawet do 20 kilogramów, co w połączeniu z grubymi wełnami, gorsetami i perukami stanowiło ogromne wyzwanie dla aktorów - zwłaszcza w warunkach na letnim planie. W przerwach między ujęciami aktorzy byli rozbierani z kostiumów, a tam, gdzie nie było to możliwe, korzystano z kamizelek chłodzących i lodowych okładów na kark. W przypadku najbardziej skomplikowanych sukni, opartych na historycznych konstrukcjach gorsetowych, ratunkiem okazały się nowoczesne "lodowe gorsety" - współczesne systemy chłodzenia ukryte pod kostiumem, znane z dużych produkcji filmowych.
- To są rozwiązania stworzone specjalnie dla filmu, które po prostu ratują aktorów w momentach skrajnego obciążenia - słyszymy.
Mało jest polskich seriali, które cieszą się taką miłością fanów jak "1670". Specjalnie dla nich w Muzeum Historii Polski z okazji premiery drugiego sezonu powstała wystawa z kostiumami z serii. Dziś widzowie serii mogą oddać na nie głos w plebiscycie Top Seriale.