Amanda Seyfried nie zamierza przepraszać za słowa o Charliem Kirku. "Na miłość boską..."
Amanda Seyfried nie zamierza przepraszać za słowa, które opublikowała na Instagramie niedługo po śmierci Charliego Kirka. "Powiedziałam coś, co opierało się na rzeczywistości" – utrzymuje aktorka.
Amanda Seyfried we wrześniu nazwała Charliego Kirka "pełnym nienawiści" w komentarzu na Instagramie pod filmikiem, w którym omawiane były kontrowersyjne poglądy działacza politycznego o aborcji, imigrantach i osobach LGBT. Słowa opublikowała po śmierci kontrowersyjnego aktywisty, który zginął w zamachu podczas wydarzenia "American Comeback Tour" na Utah Valley University w Orem na wschodzie USA. W najnowszym wywiadzie została zapytana o swój komentarz.
Predatorzy z Hollywood. Prawda o ich czynach wyszła na jaw
Amanda Seyfried nie zamierza przepraszać za gorzkie słowa o Charliem Kirku
Amanda Seyfried w rozmowie z redakcją "Who What Wear" stwierdziła, że "nie zamierza, k***a, przepraszać" za to, co napisała o Charliem Kirku. "Na miłość boską, skomentowałam jedną rzecz. Powiedziałam coś, co opierało się na rzeczywistości, prawdziwych nagraniach i prawdziwych cytatach. To, co powiedziałam, było cholernie prawdziwe i oczywiście mam prawo mieć swoją opinię" – wyjaśniła. W dalszej części wywiadu podkreśliła, że w obliczu omawianych zdarzeń "czuła, że jej głos został skradziony i zrekontekstualizowany", czyli umieszczony w innym kontekście.
Amanda Seyfried po publikacji omawianego komentarza na Instagramie wydała oświadczenie, w którym odniosła się do śmierci Charliego Kirka. "Mogę się wściekać z powodu mizoginii i rasistowskiej retoryki, ale również całkowicie zgadzam się, że morderstwo Charliego Kirka było absolutnie niepokojące pod każdym możliwym względem. Nikt nie powinien doświadczać takiego poziomu przemocy" – podsumowała we wrześniowym wpisie w sieci.