Dick Van Dyke odrzucił ofertę zagrania Jamesa Bonda. Mówi, czego żałuje
Aktor Dick Van Dyke, który niedługo skończy 100 lat, ujawnił, że żałuje odrzucenia roli Jamesa Bonda oraz utraconej okazji współpracy z Carym Grantem. Zdradził też sekret swojej długowieczności.
Aktor Dick Van Dyke, który w grudniu skończy 100 lat, podzielił się refleksjami na temat swojej długoletniej kariery filmowej. W wywiadzie z Al Rokerem z "Today Show" przyznał, że jednymi z jego największych żalów są odrzucenie roli Jamesa Bonda.
- Powiedzieli: "Chciałbyś być Bondem?" A ja odpowiedziałem: "Czy słyszeliście mój brytyjski akcent?" - powiedział Van Dyke, odnosząc się do swojej karykaturalnej angielszczyzny w "Mary Poppins". Dodał, że dziś uważa, że przyjęcie tej roli mogłoby być dla niego wyjątkowym doświadczeniem.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski o spotkaniu z Angeliną Jolie
Ponadto Van Dyke przyznał, że codziennie żałuje, że nigdy nie zagrał z Carym Grantem. - Żałuję tego każdego dnia mojego życia. Odrzuciłem Cary'ego Granta. Nie mogę w to uwierzyć - wyznał artysta.
Mimo tych utraconych szans, Van Dyke nie planuje jeszcze zakończenia kariery aktorskiej. Zażartował, że wciąż szuka pracy. Pragnie również zagrać rolę Ebenezera Scrooge'a. - Zawsze chciałem zagrać Scrooge'a - powiedział z uśmiechem. - Mogę to zrobić. Jest dopiero listopad. Wciąż mam czas.
Van Dyke przypisuje swoją długowieczność żonie, Arlene Silver, która jest od niego połowę młodsza. Jak napisał, to dzięki niej utrzymuje aktywność fizyczną i dobrą formę. - Bez wątpienia, nasz ciągły romans jest najważniejszym powodem, dla którego nie stałem się samotnikiem - dodał.