Florence Pugh o tym, co ją spotkało po "Midsommar". "Sześć miesięcy depresji"
Aktorka Florence Pugh przyznała, że udział w horrorze "Midsommar" wyreżyserowanym przez Ariego Astera miał na nią bardzo negatywny wpływ psychiczny. Cierpiała na depresję przez około sześć miesięcy po zakończeniu zdjęć.
W rozmowie z Louisem Theroux w jego podcaście Florence Pugh wspominała intensywny proces przygotowań do roli i emocjonalne wyczerpanie, które towarzyszyło jej po zakończeniu produkcji.
– Myślę, że w pewnym sensie znęcałam się nad sobą – powiedziała aktorka. – Tak bardzo wchodziłam w emocje mojej bohaterki, że zapominałam o sobie.
Nela Maciejewska i Maciej Stuhr o serialu "Glina". "Ukłon w stronę widza"
W "Midsommar" Pugh zagrała Dani, młodą kobietę, która po tragicznej śmierci rodziny udaje się ze swoim toksycznym chłopakiem i grupą znajomych do odizolowanej wioski w Szwecji. Z pozoru idylliczne święto przesilenia letniego szybko zamienia się w koszmar.
Aby oddać dramat swojej postaci, aktorka świadomie wprowadzała się w stan głębokiego smutku i lęku. – Wchodziłam na plan i od razu czułam się tak, jakbym właśnie straciła kogoś bliskiego. Wyobrażałam sobie trumny, pogrzeby, cały ten ciężar. To było okrutne, ale konieczne, żeby być uczciwą wobec roli – przyznała.
Po zakończeniu zdjęć Pugh niemal natychmiast rozpoczęła pracę nad "Małymi kobietkami" Grety Gerwig. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, jak bardzo "Midsommar" odcisnął się na jej psychice. – "Midsommar" wpędził mnie w depresję na jakieś sześć miesięcy. Nie wiedziałam, dlaczego jestem w takim dołku. Wróciłam po zdjęciach do "Małych kobietek", które były świetną zabawą i oczywiście miały zupełnie inny klimat niż "Midsommar", więc wydawało mi się, że mam to wszystko za sobą. Ale wróciłam do domu na święta i byłam strasznie przygnębiona. Pomyślałam: "To przez 'Midsommar'". Nie zdążyłam się z tego oczyścić – wspominała.
Aktorka podkreśliła, że choć jest dumna z efektów swojej pracy i nie żałuje udziału w filmie, nie chce już poświęcać zdrowia psychicznego dla roli. – To był niezwykły projekt, ale nie mogę się tak wyczerpywać. Ma to konsekwencje, z którymi trudno sobie poradzić – stwierdziła.
Pugh dodała, że od tamtej pory stara się zachowywać większy dystans do postaci, które gra. – Uwielbiam całkowicie zanurzać się w rolach, ale teraz wiem, że muszę zostawić trochę przestrzeni dla siebie – podsumowała.