Głodzi się dla wyglądu. Komik ujawnił prawdę o swojej diecie
Brytyjski komik Jimmy Carr zasłynął nie tylko ostrym humorem, ale też ogromną metamorfozą swojego wyglądu. W najnowszym wywiadzie otworzył się na temat drastycznych metod, jakie stosuje, by utrzymać formę, swojej słabości do medycyny estetycznej oraz dość kontrowersyjnych poglądów na temat używek.
Carr wystąpił w podcaście Katherine Ryan, w którym przyznał, że obsesyjnie dba o sylwetkę. Komik stosuje ekstremalny, przerywany post. Wyznał, że na co dzień opiera się niemal wyłącznie na wodzie i czarnej kawie, a pierwszy i jedyny posiłek zjada dopiero wieczorem. Jak sam zauważa, jego podejście do wagi bywa niezdrowe i ociera się wręcz o dysmorfofobię: - I tak dość mocno przejmuję się swoim ciałem. Znaczy, nie powiedziałbym, że mam zaburzenia odżywiania, ale myślę, że bardzo zwracam uwagę na wagę, bardzo zależy mi na utrzymaniu szczupłej sylwetki - stwierdził.
Komik czasami zrywa z rygorystyczną głodówką, zwłaszcza w trasie. Jego ulubionym wyborem jest zwykły cheeseburger lub nuggetsy z McDonald's, po które sięga raz na kilka tygodni. Wybór tej konkretnej sieciówki nie jest jednak przypadkowy - Carr ceni ją za przewidywalność. Woli zjeść tam, gdzie obowiązują globalne standardy higieny, niż ryzykować zatrucie w nieznanej, lokalnej restauracji podczas zagranicznych podróży.
Telefony na planie filmowym? Foremniak nie przebiera w słowach
Jimmy Carr i szokujące nawyki żywieniowe
Dieta jest dla Carra tylko częścią projektu, jakim jest idealny wizerunek. Komik nie ukrywa, że uzależnił się od poprawiania urody i chętnie korzysta z botoksu, licówek czy wypełniaczy. Przyznaje, że jego obecny wygląd to zasługa całego sztabu specjalistów, z czego potrafi bezlitośnie żartować. Zapytany, czy skończył już z operacjami, odparł: - Czy skończyłem? (...) Wyglądałbym na zaskoczonego twoim pytaniem, ale nie jestem już do tego zdolny. Znaczy się, mówią, że nie da się wypolerować gówna, ale można je posypać brokatem. Wyciągam maksimum z tego, co dostałem od natury.
Kolejnym etapem jego metamorfozy był bolesny przeszczep włosów, mający zniwelować cofającą się linię czoła. Komik rozwiał przy okazji popularne mity na temat tego zabiegu, podkreślając żartobliwie, że "nie czekał upiornie przy telefonie na wieści o wypadku motocyklowym, żeby móc zwinąć grzywkę ze zwłok".
Carr podzielił się także swoją opinią na temat legalizacji marihuany. Jego zdaniem narkotyk ten demotywuje młodych mężczyzn w latach, w których powinni być najbardziej ambitni i budować swoją przyszłość: - Myślę, że zioło powinno być nielegalne dla osób poniżej 30. roku życia (...). Uważam, że powinno być legalne od 30. do 50. roku życia. A powyżej pięćdziesiątki obowiązkowe... No bo starzy faceci zagarniają całą gotówkę. A w redystrybucji bogactwa pomogłoby, gdyby mężczyźni trochę zwolnili - powiedział.