Grał w "Diabeł ubiera się u Prady". Zaskakujące, jak teraz żyje
Adrian Grenier, znany z kultowej "Ekipy" czy "Diabeł ubiera się u Prady", zamienił blask fleszy i czerwone dywany na spokojne życie na farmie w Teksasie. Choć dziś świetnie odnajduje się w roli rolnika i ojca, wcale nie zamyka drzwi przed aktorstwem. Stawia jednak warunki, by wrócić do grania na pełen etat.
Aktor od 2020 r. mieszka na ekologicznym ranczu w Bastrop. Ostatnio powrócił przed kamerę w krótkometrażowym thrillerze "Self Custody", który został nakręcony niedaleko jego domu w Austin. Grenier stawia sprawę jasno: chętnie będzie grał więcej, o ile Hollywood samo przyjdzie do niego, co po części już się dzieje. - Prawda jest taka, że branża przenosi się do mnie - powiedział w wywiadzie dla "Page Six". Teksas zainwestował 2,5 mld dol. w infrastrukturę filmową. To dobra wiadomość dla aktora, któremu zależy na tym, by pracować blisko żony i dwóch małych synów.
Dogodna lokalizacja nie jest jedynym czynnikiem, który Grenier bierze pod uwagę. Kluczowe są scenariusze. Aktor decyduje się wyłącznie na projekty, które współgrają z jego wartościami: - Na szczęście jestem w sytuacji, w której nie muszę brać czegokolwiek, co się nawinie - tłumaczy. Udział we wspomnianej produkcji o kryptowalutach ("Self Custody") był dla niego strzałem w dziesiątkę, ponieważ prywatnie jest entuzjastą bitcoina.
Mieszkańcy w końcu poznają prawdę? 4. sezon "Stamtąd" nadchodzi
Powrót kultowej "Ekipy"? Gwiazdor serialu przemówił
Grenier ceni sobie obecny spokój, ale nie odcina się od swoich najsłynniejszych ról. Co ciekawe, do teksańskiego Austin przeprowadził się niedawno jego kolega z planu "Ekipy", Jeremy Piven. Grenier nie ukrywa, że chętnie wziąłby udział w reaktywacji tego kultowego serialu HBO. Z poczuciem humoru zadeklarował pełną dyspozycyjność: - Jesteśmy gotowi do pracy. Dopóki sztuczna inteligencja nie przyjdzie i nie ściągnie nas siłą z planu.
Fani nie zobaczą aktora w kontynuacji hitu "Diabeł ubiera się u Prady". Grenier przyznaje, że brak propozycji udziału w sequelu był dla niego drobnym rozczarowaniem, ale rozumie, że jego postać (Nate) spotkała się z dużą krytyką widzów. Traktuje to z ogromnym dystansem i żartuje, że nieobecność jego bohatera to świetna okazja na zupełnie nowy projekt, np. skupiony wyłącznie na Nacie.