Jego ostatni film. "Kocham ten kraj. Dlatego czuję, że mnie zdradzono"
Od niedawna na platformie Prime Video można obejrzeć ostatni film fabularny z udziałem Stevena Seagala pt. "Naczelny dowódca". Jest on o tyle ciekawy, że aktor wygłosił w nim kilka kwestii, które można uznać za zapowiedź jego późniejszych decyzji i porzucenia Stanów Zjednoczonych.
Po przyjęciu rosyjskiego obywatelstwa w 2016 roku Steven Seagal zagrał jeszcze w pięciu filmach. Były to bardzo podrzędne produkcje, kręcone na ogół poza Stanami, w tanich do realizacji miejscach. Były realizowane "na kolanie" w ciągu kilkunastu dni zdjęciowych i oczywiście nie dorastały nawet do pięt filmom Seagala z przełomu lat 80. i 90. Ich przeznaczeniem nie był rynek kinowy, lecz telewizyjny, streamingowy. Tam nowe filmy z dawnym bohaterem kina akcji ktoś jeszcze chciał oglądać.
Kultura WPełni: Juliusz Machulski o przekraczaniu granic przez reżyserów
Ostatni film, a dokładnie ostatnie dwa filmy z udziałem Stevana Seagala miały premierę w 2019 roku. Były to "Miasto bezprawia" oraz "Naczelny dowódca". Pod względem stricte filmowym, produkcje te należy omijać z daleka. Jednak "Naczelny dowódca" staje się o tyle ciekawy, że Seagal wygłosił w nim kilka, jakby osobistych kwestii.
Sensacyjny dramat rozpoczyna się od przesłuchania Jake’a Alexandra (Steven Seagal) w biurze CIA. Wyznania bohatera, w kontekście przyszłych wydarzeń w prywatnym życiu aktora, nabierają dodatkowego znaczenia. - Zadajesz pytania, których nigdy nie zrozumiesz. Zrobiłem wiele rzeczy, o których nigdy ci nie powiedzą. Najbardziej dla mnie obraźliwe jest to, że narażałem życie dla ojczyzny, robiłem rzeczy niewyobrażalne dla innych, bo tak kocham ten kraj. To dlatego czuję, że mnie zdradzono. Nie powiedziano mi, co zrobili nam i mojej ojczyźnie – mówi bohater grany przez Seagala.
Przypomnijmy, że Seagal przez lata twierdził, że w młodości pracował dla CIA. "Gdybym powiedział ci połowę z tego, co wiem, byłbyś w szoku. Naprawdę nie lubię rozmawiać o tym, co robiłem w terenie. Nie lubię. Ale mogę powiedzieć, że pracowałem dla ludzi, którzy byli w CIA i pracowałem dla CIA. Nie podam ci liczb, godzin i dat. Nie ma do tego głowy" – twierdził w jednym z wywiadów (współpraca aktora z CIA nigdy nie została potwierdzona przez inne źródło). Bohater ostatniego filmu Seagala mówi podobne rzeczy.
- Nie gadaj tych bzdur o domu i ojczyźnie. Gdybyś wiedziała to, co ja, nie mówiłabyś tak. Odchodzę! - i jak powiedział, tak zrobił. W filmie i w prywatnym życiu poniekąd też. W ostatnich scenach "Naczelnego dowódcy" bohater grany przez Seagala zostaje zabity przez CIA.