Kiedy orientacja seksualna staje się zagrożeniem dla reżimu... Przemilczany rozdział komunistycznej rzeczywistości na dużym ekranie
Mogłoby się wydawać, że kino powiedziało nam już o powojennej i komunistycznej rzeczywistości wszystko. Do głosu dochodzą jednak twórcy chcący pokazać czasy reżimu z perspektywy mniejszości, na których historie spuszcza się zasłonę milczenia. Film "Dobry wieczór, dobry dzień" przypomina nam, że bycie sobą może być dla państwowego aparatu największym przewinieniem.
Film "Dobry wieczór, dobry dzień" w reżyserii Ivony Juki to poruszający dramat psychologiczno-historyczny, który odsłania mechanizmy represji i wykluczenia w powojennej Jugosławii. Produkcja, będąca chorwackim kandydatem zgłaszanym do nominacji do tegorocznych Oscarów, koncentruje się na losach grupy homoseksualnych przyjaciół, którzy pomimo wojennych zasług i odznaczeń czyniących z nich bohaterów, stawiają czoła życiu w systemie, gdzie prywatność i tożsamość seksualna stają się przedmiotem politycznej kontroli.
Krzyż oświęcimski i medal po dziadkach. "Mam szacunek do tego, skąd jestem"
Zobacz także: Włączyli dla scen łóżkowych, zostali dla miłości. Serial o romansie hokeistów podbił świat
Po wojnie nasi bohaterowie oddają się tworzeniu filmów, ale ich głód opowiadania prawdziwych historii szybko musi zmierzyć się z propagandowymi oczekiwaniami. Juka pokazuje środowisko artystyczne jako przestrzeń pozornej wolności, która w zderzeniu z aparatem władzy okazuje się krucha i iluzoryczna. Homoseksualność bohaterów, traktowana przez państwo jako zagrożenie ideologiczne, staje się narzędziem szantażu, represji i moralnego upokorzenia. To jednak nie tylko opowieść o prześladowaniu osób LGBT+, lecz także uniwersalna refleksja nad władzą i ceną, jaką jednostka płaci za nielojalność wobec opresyjnego systemu. Choć komunizm jest dla wielu tylko melodią przeszłości, niektóre motywy w "Dobry wieczór, dobry dzień" wybrzmiewają niepokojąco aktualnie.
Po każdej rewolucji lub zmianie w społeczeństwie konformiści pozbywają się idealistów. Nie działo się tak tylko po przejściu z komunizmu do kapitalizmu po II wojnie światowej. To samo działo się w moim kraju po przejściu z komunizmu do kapitalizmu w latach 90. I nie tylko w moim kraju. Na całym świecie idealiści walczą o zmianę i lepsze społeczeństwo, ale kiedy im się to udaje, konformiści pozbywają się ich i zjadają owoce osiągnięć idealistów
Duże wrażenie robią też przepiękne zdjęcia, niemal w całości zrealizowane w czerni i bieli - z jednej strony ukazujące smutną i pozbawioną koloru rzeczywistość reżimu, z drugiej zaś idealnie podkreślającą intymność i bliskość, którą wbrew wszystkim próbują budować nasi bohaterowie. I tak jak reżyserka nie boi się odważnych scen seksu i naturalności ludzkiej fizjonomii, tak i nie oszczędza nam widoku cierpienia. Niektóre z dłuższych sekwencji niektórzy mogliby określić nawet pornografią przemocy, która - choć usprawiedliwiona scenariuszem - momentami wydaje się zbyt dosłowna.
Nie muszę tego usprawiedliwiać. To naprawdę wydarzyło się w tamtym czasie, nawet gorzej niż to, co pokazałem w filmie. Sceny te służą więc pokazaniu, przez co przechodzą bohaterowie i przekazaniu widzom prawdy. Ten film jest również pełen piękna. Jest czułość, miłość, szacunek i gotowość do poświęcenia się dla drugiej osoby. A co najważniejsze, krzyk o wolność
Film "Dobry wieczór, dobry dzień" jest dostępny w kinach studyjnych w wybranych miastach w Polsce.