Michael B. Jordan przypłacił rolę w "Czarnej panterze" terapią. "Wciąż się uczyłem"
Michael B. Jordan wyznał, że po zagraniu w "Czarnej panterze" musiał podjął terapię, bo nie mógł zdystansować się od swojej ekranowej roli. – W tamtym momencie wciąż uczyłem się, że muszę odciąć się od tej postaci – powiedział.
Michael B. Jordan niedawno zagrał w "Grzesznikach", ale wielu widzów dobrze pamięta go z roli złoczyńcy Erika Killmongera w "Czarnej panterze" z 2018 roku. Aktor w najnowszym wywiadzie dla "CBS Sunday Morning" wyznał, że po zakończeniu zdjęć nie potrafił odciąć się od swojej postaci, dlatego rozpoczął terapię.
Te gwiazdy przyznały się do depresji
Michael B. Jordan po występie w "Czarnej panterze" poszedł na terapię
Aktor z "Czarnej pantery" wyznał, że grany przez niego Killmonger "trochę utkwił mu w głowie", a w końcu poprosił o pomoc specjalistę. "Poszedłem na terapię i porozmawiałem o tym. Znalazłem sposób, żeby się od tego odciąć. Myślę, że w tamtym momencie wciąż uczyłem się, że muszę odciąć się od tej postaci" – wyznał Jordan, okrzyknięty w 2020 roku najseksowniejszym mężczyzną świata według redakcji "People".
38-latek dodał, że terapia otworzyła go na samoświadomość. "To było coś w stylu: »Ok, to jest coś, co jest potrzebne ludziom«. Zwłaszcza mężczyznom. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby chodzili i rozmawiali. Nie wstydzę się tego wcale, a wręcz jestem z tego dumny. I zdecydowanie pomogło mi w dobrej komunikacji i staniu się wszechstronną osobą, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz" – podsumował Michael B. Jordan.