Miliard dolarów? Mało. Spływają pierwsze wyniki "Avatara"
Zaczynają spływać z kin pierwsze wyniki dotyczące sprzedaży biletów na trzecią część "Avatara". W Ameryce superprodukcję Jamesa Camerona można już było oglądać w czwartek na wieczornych pokazach. W naszych kinach wiele seansów na piątkowe i sobotnie projekcje jest już w dużej mierze wyprzedanych.
Ile zarobi w kinach "Avatar: Ogień i popiół"? Takie pytanie stawiają dziś sobie wszystkie serwisy filmowe na świecie. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że produkcja Jamesa Camerona stanie się przebojem, najpopularniejszym tytułem roku. Ale w tym przypadku, to niewiele jeszcze znaczy, bo poprzeczka zawieszona jest dużo, dużo wyżej.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
Jeśli "Avatar: Ogień i popiół" stanie się największym przebojem roku i zarobi w kinach załóżmy 1,5 miliarda dolarów, co będą pisać w mediach? Najprawdopodobniej, że poniósł porażkę, że to już koniec serii, bo przecież pierwsza część filmu zgarnęła 2,9 miliarda dolarów, zaś druga – 2,3 miliarda. Tak więc nawet wynik w granicach dwóch miliardów dolarów wpływów nie zadowoli wszystkich ekspertów.
Według ostatnich informacji "Avatar: Ogień i popiół" kosztował około 400 mln dolarów, co oznacza, że o zyski James Cameron nie powinien się martwić. Koszty produkcji zwrócą się bowiem, gdy film wygeneruje w kinach wpływy w granicach 900 mln dolarów. A jednak nawet twórca "Avatara" realizację kolejnych części uzależnia od przekroczenia przez "Ogień i popiół" magicznego pułapu dwóch miliardów dolarów wpływów ze sprzedaży biletów.
W wywiadzie dla "The Hollywood Reporter" reżyser przyznał też, że jeśli powstaną kolejne części "Avatara", to nie będzie aż tak mocno zaangażowany w projekt jak w pierwszych trzech filmach. "Na pewno nie wydarzy się tak, że znów będę robić tylko Avatara przez wiele lat. Wymyślę inny sposób, który będzie oparty na większej współpracy z innymi ludźmi. Nie twierdzę, że oddam stanowisko reżysera, ale wycofam się trochę i nie będę osobiście nadzorować każdego najmniejszego detalu tego procesu" – powiedział Cameron.
Tymczasem "Avatar: Ogień i popiół" zarabia już w kinach pierwsze miliony. Na przedpremierowych pokazach w Stanach zgarnął 12 milionów dolarów. To bardzo dobry wynik, choć nie rekordowy. Długie filmy Camerona nigdy jednak nie biły rekordów w pierwszych dniach wyświetlania. Ich siła polega na tym, że tygodniami potrafią utrzymywać bardzo dużą widownię. Zwłaszcza na projekcjach w kinach IMAX i sensach 3D, na które cena biletu jest wyższa.
Według najnowszych prognoz superprodukcja podczas premierowego weekendu na całym świecie powinna zarobić 340-380 mln dolarów. Jeśli tak się stanie, James Cameron będzie zadowolony. Ale o tym, czy reżyser po raz kolejny osiągnie swoim filmem spektakularny sukces, dowiemy się dopiero po Nowym Roku.