Wielki powrót legendy kina. To musi być przebój
Steven Spielberg nigdy wcześniej nie pozwolił sobie na tak długą przerwę w kręceniu filmów. Po autobiograficznej historii "Fabelmanowie" odstawił kamerę na trzy lata. Powraca filmem science-fiction wraz ze swoimi ulubionymi postaciami, czyli przybyszami z kosmosu.
W poprzednim filmie Steven Spielberg zdecydował się odwrócić kamerę w swoją stronę i opowiedzieć historię o swoim życiu, rodzinie, a przede wszystkim o tym, jak zaczęła się jego miłość do kina. "Fabelmanowie" był bardzo osobistym filmem, zapewne wyczerpującym emocjonalnie, podsumowującym wspaniałą karierę w Hollywood.
Kultura WPełni: Juliusz Machulski o filmach swojego życia i Polsce
Nie było w nim ani komicznych stworzeń (jak w "E.T"), wielkich katastrof (jak w "Wojnie światów"), biegającego po dżunglach nieustraszonego archeologa (jak w "Indiana Jonesie"), nie ma wojny (jak w "Szeregowcu Ryanie"), a tym bardziej dinozaurów ("Park Jurajski") czy rekinów ludojadów ("Szczęki"). Jednak w najnowszym filmie Spielberg powraca do jednego ze swoich ulubionych tematów – przybyszów z kosmosu.
Najnowszy film Stevena Spielberga "Disclosure Day" (wcześniej znany jako "The Dish") to dość tajemniczy projekt. Opis filmu ogranicza się jedynie do pytania: co by było, gdyby ktoś udowodnił nam, że nie jesteśmy sami? Zwiastun produkcji, który pojawił się wczoraj w internecie, też niewiele zdradza, ale wszystko wskazuje na to, że dojdzie w nim do bliskiego spotkania trzeciego stopnia, czyli bezpośredniego, fizycznego kontaktu z obcą formą życia.
Scenariusz do filmu "Disclosure Day" napisał David Koepp, który wcześniej współpracował ze Spielbergiem przy pierwszych dwóch częściach "Parku Jurajskiego", "Wojnie światów" oraz "Indianie Jonesie i Królestwie Kryształowej Czaszki". Gwiazdą produkcji będzie Emily Blunt, a wspierać ją będą m.in. Josh O’Connor oraz Colin Firth.
Premiera "Disclosure Day" została zaplanowana na 12 czerwca przyszłego roku. A więc w letnim sezonie blockbusterów. Czy mistrz kina, hollywoodzka legenda - we współczesnym świecie zdominowanym przez ekranizacje komiksów i produkty platform streamingowych - będzie jeszcze w stanie przyciągnąć do kin dużo widzów?