Polański zgotował jej piekło. "Znowu się nażarłaś, tłusta się robisz!"
Jest jedną z najbardziej niezwykłych postaci w naszej kinematografii. Zagrała tylko jedną ważną rolę, ale za to w filmie, który stał się pierwszą polską produkcją nominowaną do Oscara. Jolanta Umecka, bohaterka "Noża w wodzie" 17 marca skończy 89 lat.
"Nóż w wodzie" z 1962 roku to pełnometrażowy debiut Romana Polańskiego i jedno z najwybitniejszych dzieł polskiej kinematografii. Droga do sukcesu była niełatwa ze względu na PRL-owskie realia i ówczesną cenzurę. Dla Jolanty Umeckiej praca na planie filmu miała być spełnieniem marzeń o zostaniu gwiazdą kina, ale okazała się prawdziwym koszmarem w pięknych mazurskich plenerach.
Kultura WPełni: Juliusz Machulski o przekraczaniu granic przez reżyserów
Umecka spotkała Romana Polańskiego na warszawskim basenie. Była wówczas 23-letnią studentką Państwowej Wyższej Akademii Muzycznej. Młody reżyser szukał wówczas odtwórczyni głównej roli do filmu, który jakimś cudem, po wcześniejszej odmowie, został zaakceptowany przez komisję scenariuszową. Ówczesne władze uznały projekt za niezaangażowany społecznie i ukazujący "wątpliwe wartości moralne", a Polańskiemu wytknięto fascynację Zachodem.
"Dziewczyna, której szukałem, musiała wyglądać dosyć pospolicie w ubraniu. Natomiast w bikini powinna była zadziwiać zmysłowością. Jolanta Umecka zdawała się odpowiadać obu kryteriom. Po zdjęciach próbnych powierzyłem jej rolę" - napisał w autobiografii "Roman by Polański".
Polański zachwycił się Umecką, gdy ta w stroju kąpielowym skakała do wody w basenie. Założył wówczas, że młoda kobieta potrafi pływać, co było ważne, bo scenariusz wymagał, aby bohaterka filmu posiadała tę umiejętność. Jak się później okazało, założenie było mylne. Umecka nie tylko nie potrafiła pływać, ale źle się czuła w wodzie na otwartej przestrzeni i na wodzie.
Po latach w autobiografii Roman Polański pogardliwie określał Umecką jako swoje "basenowe odkrycie". Narzekał, że podczas realizacji filmu nie radziła sobie z zapamiętaniem kwestii, wykonywaniem najprostszych poleceń oraz że miała fatalną dykcję (ostatecznie w filmie jest dubbingowana przez aktorkę Annę Ciepielewską). Na dodatek wahania pogody na Mazurach utrudniały pracę, a ekipa filmowa pracowała w spartańskich warunkach.
W rezultacie Jolanta Umecka popadła w kompulsywne jedzenie – "zajadała" nerwy w niekontrolowanych napadach lęku, co sprawiło, że w zastraszająco szybkim tempie zaczęła przybierać na wadze. W ostatnich scenach aktorka nie mieściła się już w swoim kostiumie kąpielowym, przez co musiała grać w swetrze.
"Seksowna dziewczyna z pierwszych ujęć przeobrażała się w pucołowatą babę. Za wszelką cenę chcieliśmy temu zapobiec. Wyciągaliśmy ją na długie biegi (...). Przykazaliśmy kucharzowi, żeby dawał jej jak najmniejsze porcje i żadnych dokładek. Ale efektów nie było widać. (...) W tej sytuacji pomyślałem, że może seks zastąpi jej rozkosze podniebienia. Omawialiśmy tę kwestię, ale dziwnie nie było chętnych, by poświęcić się dla sprawy" – napisał w pozbawionych wrażliwości wspomnieniach reżyser "Noża w wodzie".
"Polański zachowywał się strasznie wulgarnie. Miał taką lekką skórzaną kurteczkę - na tamte czasy to było coś. Jak się złościł, to rzucał tę kurtkę na ziemię. Wszyscy wtedy siedzieli cichutko, nikt nie pyskował do niego, a on wrzeszczał, szczególnie na Umecką. I strasznie dbał o jej linię: 'Znowu się nażarłaś, znowu tłusta się robisz!'. A ona nic, buzia w kubeł" - opowiadał Aleksander Wojczys w książce Andrzeja Klima "Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL".
W PRL-owskiej rzeczywistości pełnometrażowy debiut Romana Polańskiego był skazany na porażkę. Uznanie zdobył poza granicami kraju. "Nóż w wodzie" wyróżniono nagrodą FIPRESCI na Festiwalu w Wenecji. W 1963 roku fotos ukazujący Umecką i Zygmunta Malanowicza trafił na okładkę magazynu "Time". Rok później dzieło nominowano do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego.
Po "Nożu w wodzie" Jolanta Umecka zagrała jeszcze kilka małych ról w takich filmach, jak "Czerwone berety", "Echo" czy w czechosłowackiej produkcji "Panna czarodziejka", ale po zakończeniu studiów rozpoczęła pracę w wyuczonym zawodzie muzykologa. Została nauczycielką wychowania muzycznego w warszawskich szkołach. Mimo ogromnych problemów podczas realizacji "Noża w wodzie" pozostawiła jednak po sobie jedną z najważniejszych kobiecych kreacji w historii polskiej kinematografii.