Reżyser nowego "Predatora": "Chciałem oddać hołd fanom"

W nowym filmie "Predator: Strefa zagrożenia" Dan Trachtenberg odwraca znane schematy. Tym razem nie ma ludzi, nie ma Ziemi, a tytułowy łowca staje się głównym bohaterem. Reżyser, z którym spotkaliśmy się w grupie dziennikarzy, opowiedział nam o tworzeniu zupełnie nowej planety, pracy nad językiem obcej rasy i o tym, dlaczego postanowił pokazać potwora z ludzkimi emocjami.

Dan Trachtenberg na Comic Conie we wrześniu 2025 r.Dan Trachtenberg na Comic Conie we wrześniu 2025 r.
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2025 Getty Images
Karolina Stankiewicz

W filmie nie ma ani jednego człowieka. Skąd taka decyzja?

Dan Trachtenberg: Od początku wiedzieliśmy, że tym razem to Predator ma być protagonistą. Gdyby pojawił się człowiek, natychmiast zaczęlibyśmy się z nim utożsamiać. Film znów stałby się opowieścią o ludziach z potworem w tle – a ja chciałem dokładnie odwrotnie. To miała być historia, w której widz naprawdę kibicuje istocie, która dotąd była łowcą. Dlatego: żadnych ludzi.

Jak to jest tworzyć zupełnie nowy świat – bez punktów odniesienia, bez Ziemi?

To było ekscytujące, ale też przerażające. Musieliśmy wymyślić całą planetę i jej ekosystem. Wszystko musiało mieć sens biologiczny. Jeśli więc mamy pole "żyletkowej trawy", to stworzenia, które w nim żyją, muszą mieć pancerz chroniący ich ciało. Projekt jednego elementu wpływał na wygląd następnego. To była zabawa w kosmiczną ekologię.

“Predator: Prey” - wywiad z reżyserem i główną aktorką. “Nigdy nie było takiego filmu”

W filmie duże wrażenie robi technologia i narzędzia, którymi posługuje się Predator. Jak powstawały?

W poprzednim filmie ("Predator: Prey") działałem w realiach przeszłości – musiałem wymyślać, jak wyglądałaby wcześniejsza wersja broni Predatora. Tym razem mogłem wreszcie pójść w przyszłość. "Strefa zagrożenia" to do tej pory najbardziej futurystyczny rozdział serii. Najbardziej lubię miecz, który może zmieniać tryb – od klasycznej klingi po tonfę do walki w zwarciu. Problem w tym, że taki rekwizyt w rzeczywistości nie istnieje. Musieliśmy go więc stworzyć, a każdą zmianę trybu filmować z wielką precyzją.

Często słyszy się, że to film "dla fanów". Jak ty rozumiesz to określenie?

Dla mnie to nie slogan, tylko zobowiązanie. Wiele elementów mitologii Predatora – jak choćby samo słowo Yautja – powstało nie w filmach, lecz w materiałach pobocznych, tworzonych przez fanów. Tym razem chciałem oddać im hołd. "Strefa zagrożenia" pierwotnie miała nosić tytuł Yautja. Ale nie chciałem, żeby film był tylko dla wtajemniczonych. To samodzielna historia – można ją obejrzeć bez znajomości poprzednich części, a i tak wszystko będzie jasne.

W filmie słychać język Yautja. Czy naprawdę powstał cały język, czy tylko kilka zdań?

Zatrudniliśmy językoznawcę, Brittona Watkinsa, który opracował kompletny system językowy – gramatykę, składnię, alfabet, słownictwo. To w pełni funkcjonujący język. Brzmienie dopasowano do anatomii Predatora – jego gardłowych dźwięków i budowy szczęk. Dzięki temu język brzmi "biologicznie prawdziwie". Chciałem, by widzowie mieli wrażenie, że oglądają coś autentycznego, jakby ten język naprawdę istniał.

Jak wyglądał casting? Co sprawiło, że wybrałeś Dimitriusa Schustera-Koloamatangiego do roli Deka?

Na przesłuchaniu zrobił ogromne wrażenie. Zagrał sceny po angielsku i w wymyślonym języku – obie wersje miały niesamowitą intensywność. A potem przyszła część fizyczna – mieliśmy tor przeszkód, który musiał pokonać. Był lepszy niż zawodowi kaskaderzy, z energią prawdziwego wojownika. Wiedziałem od razu: to jest nasz Predator. Później, na planie, jego emocjonalna głębia zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. To nie tylko fizyczność – to serce filmu.

Czy chciałbyś wrócić na planetę Yautja Prime, z której pochodzi Predator?

Uwielbiam patrzeć, jak ten świat funkcjonuje i chętnie powróciłbym do niego w kilku scenach. Ale najbardziej fascynuje mnie obserwowanie Predatora, który musi radzić sobie w innych miejscach i sytuacjach. To postać, która ciągle jest w stanie nas zaskakiwać.

Rozmawiała: Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
"Peaky Blinders" wraca jako film. Netflix ujawnia datę premiery
"Peaky Blinders" wraca jako film. Netflix ujawnia datę premiery
Mel Gibson w nowym filmie. "Przypomina jego najlepsze dni na szczycie Hollywood"
Mel Gibson w nowym filmie. "Przypomina jego najlepsze dni na szczycie Hollywood"
Po seansie do mikrofonu podeszła kobieta. "Jestem z Gruzji... pomożesz mi?"
Po seansie do mikrofonu podeszła kobieta. "Jestem z Gruzji... pomożesz mi?"
Tylko dla dorosłych. Za film pełen skandalicznych scen dostała nominację Oscara
Tylko dla dorosłych. Za film pełen skandalicznych scen dostała nominację Oscara
Ta afera się nie kończy. Powiedział ciężarnej Blake Lively, że jest obrzezany
Ta afera się nie kończy. Powiedział ciężarnej Blake Lively, że jest obrzezany
Jane Fonda o przejęciu Warner Bros. "Katastrofalna transakcja"
Jane Fonda o przejęciu Warner Bros. "Katastrofalna transakcja"
Aktor winien 15 mln dol. alimentów? Była żona daje mu 30 dni
Aktor winien 15 mln dol. alimentów? Była żona daje mu 30 dni
Wspomina upokarzającą, nagą scenę. "To było okropne"
Wspomina upokarzającą, nagą scenę. "To było okropne"
Richard Gere skomentował swój 20-letni zakaz wstępu na Oscary. "Robię to, co robię"
Richard Gere skomentował swój 20-letni zakaz wstępu na Oscary. "Robię to, co robię"
Obsypany Oscarami film. Zobaczysz go z kanapy
Obsypany Oscarami film. Zobaczysz go z kanapy
Netflix zbroi się na rynku. Przejmuje Warner Bros. Discovery, właściciela TVN
Netflix zbroi się na rynku. Przejmuje Warner Bros. Discovery, właściciela TVN
Pijana Tara Reid w szpitalu. Twierdzi, że została odurzona. Są ustalenia policji
Pijana Tara Reid w szpitalu. Twierdzi, że została odurzona. Są ustalenia policji
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇