WAŻNE
TERAZ

Oto "11" na dziś? Jedna niewiadoma w składzie

"Potwór", ale "aktorka wybitna". O jej kaprysach krążyły legendy

Słynęła z wielkiego aktorskiego talentu i bardzo trudnego charakteru. Za kulisami nazywano ją potworem…

Irena EichlerównaIrena Eichlerówna
Źródło zdjęć: © PAP | Maciej Belina Brzozowski

Kiedy wchodziła do lwowskiej winiarni Atlas, kelnerzy czynili zakłady, czy tego wieczoru zamówi "na spróbę" wszystkie dania z karty, czy tylko kilka ulubionych. Kochała jeść i trudno się było tego nie domyślić, bo była naprawdę dużą, żeby nie powiedzieć potężną kobietą. Jeśli zjawiała się w Atlasie z jakimś starającym się o jej względy panem, zamawiała nie mniej niż 20 potraw. Każdej kosztowała odrobinę, po czy wstawała od stolika i wychodziła, zostawiając swego towarzysza z rachunkiem do opłacenia. Trzeba było być desperatem albo dysponować milionami, by zaprosić ją na kolację. Ale do serca Ireny Eichlerówny można było trafić wyłącznie przez żołądek.

Żerują na tragedii Kennedych? Aktorka reaguje na zarzuty

Zanim pod koniec lata 1932r. 24-letnia Lena przyjechała do Lwowa na zaproszenie Wilama Horzycy, dyrektora tamtejszych Teatrów Miejskich, przez dwa sezony występowała w Wilnie. Ściągnął ją tam Aleksander Zelwerowicz, jej ulubiony profesor z Państwowej Szkoły Dramatycznej. To podczas jednej z wizyt w jego domu, gdzie przed wyjazdem z Warszawy bywała na zaproszenie Krystyny Zelwerowiczowej, poznała starszego o siedem lat dyrektora kartelu papierowego Bohdana Stypińskiego.

Przemysłowiec – niedawno rozwiedziony, przystojny, świetnie wykształcony i do tego majętny – nie przypadł jej do gustu. Dopiero gdy parę lat później spotkała go we Lwowie i okazało się, że przyjechał tylko po to, by zobaczyć ją na scenie, spojrzała na niego łaskawym okiem i... pozwoliła mu zabrać się do Atlasa.

Rola pani domu szybko się znudziła

Była już wtedy wielką gwiazdą, miała u stóp Lwów, a wieści o jej talencie i trudnym do okiełznania charakterze krążyły za kulisami wszystkich teatrów w Polsce. Pan Bohdan "test dwudziestu dań" zdał, płacąc za kolację bez mrugnięcia okiem, co przyjęła z zadowoleniem, bo zdążyła się w nim zakochać jeszcze przed podaniem zupy. W dodatku zakochała się tak mocno, że po gościnnych występach w kierowanym przez Arnolda Szyfmana Teatrze Polskim w Warszawie oddała rolę innej aktorce i już do Lwowa nie wróciła.

Ślub z bogatym przedsiębiorcą ustawił aktorkę finansowo i dał jej niezależność potrzebną, by móc grać tylko to, co grać chciała. Nowożeńcy wprowadzili się do dużego apartamentu przy ul. Flory 2, ale urządzać się w nim zaczęli dopiero po powrocie z długiej podróży poślubnej do Paryża i na Riwierę Włoską.

Przerwa w występach pani Leny trwała rok. Cieszyła się rolą żony i pani domu, jednak w końcu się jej to znudziło, potrzebowała publiczności większej niż jednoosobowa. Wróciła na scenę i od razu rzuciła stolicę na kolana rolą w "Cydzie". Kinomanów z kolei zachwyciła rolą Krystyny w ekranizacji "Róży" Żeromskiego, udowadniając, że potrafi zagrać wszystko, a kamera kocha ją równie mocno jak "żywy widz".

W sanatorium w Iwoniczu, do którego wybrała się latem 1939 r. w celu podreperowania zdrowia, mówiło się tylko o jednym – o krążącym nad Europą widmie wojny. 30 sierpnia aktorka, nie mogąc znieść, że to nie ona jest największą atrakcją uzdrowiska, wróciła pociągiem do Warszawy, gdzie czekała na nią wiadomość, że Bohdana zmobilizowano do wojska i raczej szybko go nie zobaczy.

6 września – namówiona przez siostry – uciekła z nimi z Polski, by najpierw przez rok występować w Paryżu, a potem, przez ponad pół dekady, w Rio de Janeiro. To tam odnalazł ją we wrześniu 1946 r. Arnold Szyfman.

"Odczuwamy brak pani na naszej scenie, niechże pani jak najszybciej wraca" – napisał do Ireny, ale jej wcale nie śpieszno było opuszczać Brazylię. Nie po to nauczyła się portugalskiego, by teraz rezygnować z grania w tym języku. Na dodatek mąż, który po kilku spędzonych w obozie jenieckim latach wylądował w Londynie, przysłał jej właśnie papiery rozwodowe, więc do kogo miała wracać? "Publiczność na panią czeka" – Szyfmanowi w końcu udało się ją przekonać.

15 marca 1948 r. wsiadła na pokład statku handlowego "Waryński", który cztery tygodnie później przybił do portu w Gdyni. Następnego dnia Irena Eichlerówna zobaczyła wciąż zrujnowaną, ale tętniącą życiem Warszawę. Gotowa była jeszcze tego wieczora stanąć na scenie Teatru Polskiego. Czekała ją jednak niemiła niespodzianka: już po podpisaniu umowy podsuniętej jej przez Szyfmana dowiedziała się, że nie ma szans na granie wielkich ról, bo te zarezerwowane są dla żony premiera Cyrankiewicza, Niny Andrycz. Zareagowała wybuchem furii.

 Irena Eichlerówna
Irena Eichlerówna © PAP | PAP

O Ninie pani Lena, jak zwali ją znajomi, od dawna miała wyrobione zdanie. "Nie może być dobrą aktorką ktoś, kto ma dwa środki wyrazu i potrafi zagrać tylko dwa stany duszy i serca: taaaka jestem wesoła i taaaka jestem nieeeszczęśliiiwa" – przedrzeźniała konkurentkę, zaciągając w charakterystyczny dla niej sposób.

Andrycz nie pozostawała jej dłużna. "Jak ktoś chce grać królową, to nie może wyglądać jak żona rzeźnika, co się spasła. Jak można tak się zapuścić, zaniedbać? Toż nawet w czarnej sukni z gorsetem po scenie serdel chodzi".

Nie, te dwie nie mogły grać w jednym teatrze. I w jednym mieście. Pani Irenie nie pozostało nic innego, jak zerwać kontrakt z dyrektorem Polskiego i pojechać do Łodzi. Tego, że "wygnała" ją z jej miasta, "tej Andrycz" nigdy nie zapomniała. "Obie są potworami, ale Lena jest gorsza. Kapryśna, trudna, nieprzewidywalna. Ale aktorka wybitna" – szeptano na stołecznych salonach, gdy pod koniec 1949 r. Axer znów ściągnął Irenę do stolicy.

Aktorka nieprzewidywalna

Każdy reżyser i każdy aktor chciał pracować z Ireną Eichlerówną, choć nikt pracować z nią nie lubił. Wszyscy się jej bali, a o jej kaprysach krążyły legendy.

"Brutalna, źle wychowana, bez kindersztuby – mówił o niej scenograf Mariusz Chwedczuk. – Potrafiła robić dantejskie sceny, na przykład że dostała 15 róż, a ma 12, czyli ktoś jej trzy ukradł". "Była złośliwa – opowiadała z kolei Danuta Szaflarska, która przyjaźniła się z Leną. – Jak partner na scenie się jej nie spodobał, odwracała się do niego tyłem, robiła przeróżne numery".

Nikt nie wiedział, co jej przyjdzie do głowy. Raz przeszkadzał jej stojący na środku sceny słup, więc trzeba było go wynieść. Innym razem sama wzięła miotłę i… wymiotła ze sceny leżące na niej liście, bo ta część scenografii jej się nie spodobała. Bywało, że całą sztukę grała z zamkniętymi oczami, wzdychając, że nie może patrzeć na swych pozbawionych talentu partnerów.

Reżyserów w ogóle nie słuchała. Na próbach nie grała, wypowiadała tylko beznamiętnym tonem swoje kwestie. "Jej rola do premiery jest jej tajemnicą. Opracowuje sztukę sama – na scenie, którą kazała zbudować sobie w mieszkaniu" – twierdził biograf aktorki.

Irena Eichlerówna do końca życia grała... siebie wielką, zdającą sobie sprawę ze swojego geniuszu diwę. Często mówiła, że talent to kalectwo, a świadomość własnej doskonałości bywa bardzo bolesna. Odeszła 12 września 1990 r. Skonfliktowana z większością znajomych, podziwiana przez wszystkich, niekochana przez nikogo, samotna... W ostatniej drodze towarzyszyło jej na cmentarzu Powązkowskim ledwie kilkanaście osób.

Wybrane dla Ciebie
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
Laura Dern o eksplorowaniu seksualności. "To jest interesujące. To jest seksowne"
Laura Dern o eksplorowaniu seksualności. "To jest interesujące. To jest seksowne"
Skandalista w sercu Watykanu. Dziwne zachowanie zwróciło uwagę
Skandalista w sercu Watykanu. Dziwne zachowanie zwróciło uwagę
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥