Droga na gangsterski szczyt. Filmowa ścieżka Raya Liotty
Jego odejście trzy lata temu złamało serca wielu kinomanów. Ray Liotta zdobył powszechne uznanie za swój naturalizm i aktorski dystans, który pozwalał mu kreować legendarnych antybohaterów. 18 grudnia skończyłby 71 lat.
Ray Liotta był najbardziej spektakularny w niejednoznacznych pod względem moralnym portretach. Jego skomplikowani (anty)bohaterowie pozostawali wielce realistyczni, bliscy przeciętnym odbiorcom podobnie popełniającym życiowe błędy.
"Fallout": Koszmarna charakteryzacja zakryła go całego. Musiał przez kilka godzin pobyć sam
Jako aktor charakterystyczny o ostrej, budzącej respekt aparycji Liotta był wprost zrodzony do thrillerów i filmów gangsterskich. I choć te pozostają dziś najlepiej rozpoznawalne w jego dorobku – na czele z "Chłopcami z ferajny", to Ray wielokrotnie dowodził zdolności transformacji. Sprawdzał się w komediach i melodramatach, a jeden z najsłynniejszych występów stworzył nie na ekranie, a… użyczając głosu Tommy’emu Vercetti w kultowej grze "Grand Theft Auto: Vice City".
Początki
Ray Liotta urodził się 18 grudnia 1954 roku w Newark w New Jersey. Pierwsze miesiące życia artysty były naznaczone dramatem. Został porzucony przez biologiczną matkę i adoptowany z sierocińca, gdy miał sześć miesięcy. Jego rodzice adopcyjni zarządzali siecią sklepów motoryzacyjnych i pozostawali zaangażowani w sprawy polityczne (ojciec przewodniczył lokalnym klubem demokratów).
Ray miał siostrę Lindę, którą również odnaleziono i adoptowano. Gdy po latach wynajął prywatnego detektywa, aby dowiedzieć się czegoś na temat biologicznych rodziców, odkrył, że posiada szkockie korzenie, a także pięć przyrodnich sióstr i przyrodniego brata o tożsamym imieniu.
Od początku był uczony sumiennej pracy, a przy tym oddania własnym pasjom. A te obracały się wokół niezwykłego świata sztuki aktorskiej. Ray studiował aktorstwo na Uniwersytecie Miami i należał do studenckiego teatru Jerry Herman Ring Theatre, w którym specjalizował się w musicalach. Na równi z kształceniem dorabiał w supermarkecie i… na cmentarzu.
Nowy Jork
Tuż po studiach Liotta przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie pracował jako barman na Broadwayu. Niedługo później zadebiutował na szklanym ekranie przy okazji opery mydlanej NBC "Inny świat". Od tej pierwszej kreacji przeszedł długą drogę do króla kina gangsterskiego…
Ray przyjmował drobne role w serialach i filmach, czekając cierpliwie na przełom. Ten przytrafił się w 1986 roku dzięki komedii kryminalnej Jonathana Demme’a "Dzika namiętność". Choć na pierwszym planie królowała Melanie Griffith, to Ray zaskarbił sobie serca widzów oraz krytyki dalszoplanową kreacją byłego więźnia Raya Sinclaira. Jego występ zaowocował nominacją do Złotego Globu.
Goodfellas
Kolejnym punktem zwrotnym w karierze Liotty okazało się arcydzieło kina gangsterskiego spod ręki Martina Scorsese "Chłopcy z ferajny" (1990). Rolą pnącego się po szczeblach mafijnej kariery Henry’ego Hilla Ray udowodnił umiejętność skomplikowanej kreacji, która wymykała się jednoznacznym osądom moralnym.
Ray portretował gangstera, ale jednocześnie przeżywał rozterki bliskie każdemu z nas, demaskując społeczne nierówności oraz gorzkie koleje życia. Przejmująco oddał ponadto blaski i cienie mrocznego półświatka, które po pierwszym zachłyśnięciu bogactwem oraz władzą przemieniają się w strach i upadek. Obraz do dziś cieszy się niezrównaną popularnością, a ekranowe trio Liotty z Robertem De Niro i Joem Pescim przeszło do historii.
"Chłopcy z ferajny" pozwoli Rayowi wspiąć się na wyżyny jego autentycznego talentu. Gwiazdor stworzył jednak jeszcze szereg wszechstronnych kreacji. W "Polu marzeń" (1989) wcielił się w baseballistę Bosonogiego Joe Jacksona. Z kolei w "Obsesji namiętności" (1992) stworzył psychopatyczną rolę policjanta Pete’a Davisa. Sportretował Franka Sinatrę w "Ludziach rozrywki" (1998) oraz prawnika Jaya Marottę z "Historii małżeńskiej" (2019).
Na ekranie potrafił łączyć humor z wewnętrznym mrokiem. Do każdej kreacji podchodził z najwyższą starannością. Był gotowy do poświęceń – podczas przygotowań do roli detektywa Figgisa z "Cop Land" (1997) przytył kilka kilogramów, objadając się chińszczyzną, aby oddać znamienną fizyczność postaci.
Przedwczesny koniec
Ray Liotta był jednym z najlepszych w swoim fachu. Publiczność doceniała jego kompletne zagłębianie się w role i dbanie o realizm. Jego nagła śmierć w wieku 67 lat wstrząsnęła światem kina. Aktor zmarł we śnie 26 maja 2022 roku. Przebywał na Dominikanie, gdzie realizował zdjęcia do nadchodzącej produkcji "Niebezpieczne wody". Tuż przed śmiercią udało mu się ukończyć pracę nad serialem "Black Bird" i komediowym horrorem "Kokainowy miś", które ujrzały światło dzienne pośmiertnie.
Przyczyna śmierci Raya Liotty przez długi czas pozostawała tajemnicą. Ostateczna sekcja zwłok wykazała niewydolność oddechową i serca, a także obrzęk płuc będące następstwem miażdżycy.
Aktor został uhonorowany pośmiertnie gwiazdą w Hollywoodzkiej Alei Sław. Niestety nie dożył pracy na planie "Substancji", w której planowo miał partnerować Demi Moore i Margaret Qualley. Pozostawił też w rozpaczy jedyną córkę Karsen i narzeczoną Jacy Nittolo.