Zastrzelił. "Nie mógł znieść widoku dwóch kochających się mężczyzn"
Amerykański aktor Jonathan Joss został zastrzelony przed swoim domem w San Antonio 1 czerwca 2025 roku. Stał się ofiarą homofobicznych prześladowań. Według świadków, sprawcą morderstwa był sąsiad aktora, 57-letni Sigfredo Ceja Alvarez, który w tym tygodniu stanął przed sądem i został oskarżony o morderstwo.
Jonathan Joss miał 60 lat. Był aktorem rdzennoamerykańskiego pochodzenia. W filmach na ogół wcielał się w role Indian. Zagrał m.in. w słynnym miniserialu "Na Zachód" oraz w "Czasie Komanczów", "Prawdziwym męstwie", nowej wersji "Siedmiu wspaniałych". Był też cenionym aktorem dubbingowym. Przez wiele lat użyczał głosu w kultowej animacji dla dorosłych "Bobby kontra wapniaki". Można go też usłyszeć w polskiej grze wideo "Cyberpunk 2077".
Cezary Pazura o filmie "Dom dobry" i Wojciechu Smarzowskim. Dlaczego drogi jego i Smarzola nigdy się nie przecięły?
W oświadczeniu na stronie Jonathana Jossa na Facebooku partner aktora Tristan Kern de Gonzales, który był świadkiem morderstwa, opisał przebieg wypadków. Twierdzi w nim, że jako para od lat byli celem homofobicznych prześladowań.
"Jonathan został zamordowany przez osobę, która nie mogła znieść widoku dwóch kochających się mężczyzn. Zginął, gdy przyjechaliśmy odebrać pocztę do naszego dawnego domu. Dom spłonął po ponad dwóch latach gróźb od ludzi z okolicy, którzy wielokrotnie mówili nam, że go podpalą. Wielokrotnie zgłaszaliśmy te groźby organom ścigania i nic nie zrobiono" - napisał de Gonzales.
"Przez cały ten czas byliśmy regularnie nękani przez osoby, które jasno dawały do zrozumienia, że nie akceptują naszego związku. Kiedy podjechaliśmy pod dom, odkryliśmy czaszkę jednego z naszych psów. Wtedy podszedł do nas mężczyzna. Zaczął wykrzykiwać wulgarne homofobiczne obelgi. Następnie wyciągnął pistolet i strzelił. Jonathan i ja nie mieliśmy żadnej broni. Nikomu nie groziliśmy. Staliśmy obok siebie. Kiedy mężczyzna strzelił, Jonathan odepchnął mnie z drogi. Uratował mi życie" - relacjonuje wydarzenia partner zamordowanego aktora.
Domniemany sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, ale po kilkunastu godzinach został złapany przez policję. Podczas przesłuchania Sigfredo Ceja Alvarez przyznał się do winy, twierdząc, że "celowo i świadomie oddał strzał" w stronę aktora. W tym tygodniu stanął przed ławą przysięgłych i został oskarżony o morderstwo.