Smarzowski zaskoczył widzów. Takiego filmu w Polsce jeszcze nie było
Wojciech Smarzowski, reżyser znany z tworzenia bezkompromisowych, często brutalnych dramatów, będących krytyczną wiwisekcją polskiego społeczeństwa, pracuje nad filmem, który może zmienić nasze spojrzenie na Słowian i na okres tworzenia się państwa polskiego. Dwuczęściowy projekt filmowy przeniesie widzów do czasów Mieszka I.
Historia Słowian i pierwszego władcy Polski na pierwszy rzut oka wydaje się tematem dalekim od zainteresowań twórcy "Wesela", "Kleru" czy "Domu dobrego". W swoich filmowych produkcjach Smarzowski najdalej cofnął się do mrocznych czasów II wojny światowej. Jednak z projektem, który przeniesie widzów o ponad tysiąc lat wstecz, reżyser związany jest już od dekady.
Cezary Pazura o filmie "Dom dobry" i Wojciechu Smarzowskim. Dlaczego drogi jego i Smarzola nigdy się nie przecięły?
O historycznej produkcji z czasów średniowiecza przez długi czas było cicho. Projekt przechodził powolną ewolucję. Najpierw miał być serialem, później trylogią, by ostatecznie przybrać kształt filmu kinowego, który twórcy zdecydowali się podzielić na dwie części.
Szczegóły na temat filmu w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przedstawił współautor scenariusza, Wojciech Rzehak: "Film składa się z trzech warstw. Pierwsza, która teraz przyciąga naszą uwagę najsilniej, to Mieszko i to, co działo się w wielkiej polityce, czyli budowanie państwowości. Drugi wątek jest przygodowy, można powiedzieć awanturniczy. Trzecia płaszczyzna będzie związana z wierzeniami oraz obyczajami. Chcemy pokazać to, co dla naszych przodków było ważne. W co wierzyli, jak oddawali swoim bogom cześć, na jakie sposoby ich życie było wpisane w rytm przyrody. W wiosnę, lato, jesień, zimę".
Filmowa opowieść Smarzowskiego ma rozpocząć się w latach 963-964, po dwóch przegranych bitwach Mieszka z okolicznymi plemionami. Pierwsza część filmu nosi roboczy tytuł "Swadźba", a druga "Chrzest". Swadźba to nazwa staropolskiego ceremoniału zaślubin. Część druga odsyła nas do historycznego wydarzenia z 966 roku. Obie produkcje mają trafić na ekrany rodzimych kin tego samego dnia! Twórcy planują pokazać go widzom za dwa lata.
"Obecnie trwają rozmowy o budowie grodów Mieszka. Nie idziemy w kierunku technologii 3D, spora część dekoracji powstanie od zera. Przed nami szycie ubiorów i przygotowanie uzbrojenia. (…) Piszemy scenariusz po polsku, potem siądą nam nim specjaliści od języka dawnych Słowian. By dla widza wszystko było zrozumiałe, na ekranie pojawią się polskie napisy. (...).Opieramy się na badaniach archeologicznych i opiniach fachowców. Chcemy, by wszystko zostało dopracowane do najmniejszego szczegółu. Nie ma mowy o żadnej cepelii i jeszcze raz chciałbym to podkreślić" - zastrzega Wojciech Rzehak.