Ten film rozgrzewa serca. Dlaczego FBI bało się świątecznego klasyka?
Wyobraźcie sobie, że jeden z najpiękniejszych i najcieplejszych filmów w historii kina, ukochany klasyk świąteczny "To wspaniałe życie", zostaje potajemnie prześwietlony przez FBI jako potencjalne narzędzie komunistycznej propagandy. Brzmi jak absurd? A jednak w epoce paranoi lat powojennych biuro J. Edgara Hoovera uznało, że film Franka Capry kryje "podstępne, antyamerykańskie przesłanie".
FBI analizuje film świąteczny? Tak, to naprawdę się zdarzyło
Dziś "To wspaniałe życie" - opowieść o George’u Baileyu, który dzięki pomocy anioła odkrywa sens własnego życia - to niekwestionowany klasyk świąteczny i symbol nadziei. Ale w 1946 roku nie wszyscy widzieli w tym filmie ciepłą opowieść o człowieczeństwie.
W ramach szerokiej operacji rządowej mającej wykrywać "komunistyczne wpływy" w Hollywood, agenci FBI obejrzeli film i przygotowali raport, w którym stwierdzili, że ekranowa opowieść o małym miasteczku w USA może… zawierać subtelne elementy propagandy antyamerykańskiej.
Najlepsze filmy na święta
"Komunistyczne tricki" według FBI
Dokumenty wskazują, że agenci uznali, że film wykorzystuje "typowe komunistyczne techniki, polegające na wzbudzaniu niezadowolenia społecznego". A te techniki to: wyszydzanie wartości amerykańskich poprzez negatywny obraz kapitalistycznego bankiera Henry’ego F. Pottera, przedstawionego jako chciwy i bezwzględny przeciwnik Baileya, co miało rzekomo "oczerniać" amerykański system bankowy, oraz uwypuklanie problemów "zwykłego człowieka", które agenci uznali za "przedstawienie rozczarowań społecznych" podobne do tego, które było obecne w lewicowych narracjach.
FBI miało też uwagi dotyczące tego, że niektórzy twórcy filmu mieli osobiste kontakty z osobami powiązanymi z komunistami - co było typowym kryterium podejrzeń w erze zimnowojennej.
Co dalej z tym raportem?
Pomimo tego, że film trafił do tajnego raportu FBI i został przekazany do House Un-American Activities Committee (HUAC), czyli komisji Kongresu odpowiedzialnej za śledztwa w sprawie działalności komunistycznej w Hollywood, żadnych formalnych działań wobec twórców ani wobec filmu nie podjęto. HUAC nie wezwało Capry czy scenarzystów do zeznawania, a "To wspaniałe życie" mogło być dalej pokazywane publicznie.
Echa paranoi epoki i przewrotny los filmu
Takie podejście FBI było typowe dla ery "czerwonej paniki", w której biuro J. Edgara Hoovera analizowało setki filmów pod kątem domniemanej propagandy i zagrożeń politycznych.
Ironią losu jest to, że elementy fabuły filmu - troska o zwykłych ludzi, krytyczny portret chciwości i próba nadania głębszego sensu życiu - które wzbudziły niepokój agentów, to dokładnie te same cechy, które sprawiły, że "To wspaniałe życie" stało się ponadczasową i uniwersalną opowieścią o ludzkim losie.