7 miliardów dolarów przeszło koło nosa. Aktor odrzucił rolę w megahicie
Dziś nikt nie wyobraża sobie serii "Szybcy i wściekli" bez Vina Diesela. W Dominica Toretto miał wcielić się jednak inny aktor. Studio walczyło o to, by w filmie główną rolę zagrał Timothy Olyphant. Aktor propozycję odrzucił. Dziś to komentuje.
Seria "Szybcy i wściekli" na przestrzeni lat zgarnęła na świecie ponad 7 miliardów dolarów (za 11 produkcji). Już pierwszy film był kasowym sukcesem, bo zarobił na świecie ponad 207 mln dolarów, a budżet wynosił zaledwie 38 mln dolarów. Dziś wydaje się, że to niewiele, ale Universal Pictures do nowej produkcji podchodziło dość ostrożnie. Od lat krąży historia o tym, że ktoś ze studia powiedział producentowi Nealowi H. Moritzowi, że dostanie zielone światło na film, jeśli uda mu się zdobyć Timothy'ego Olyphanta jako odtwórcę głównej roli Dominica Toretto. Ten jednak odmówił.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Rekordziści. Te filmy zarobiły najwięcej, kwoty przyprawiają o zawrót głowy
Timothy Olyphant o tym, czy żałuje roli w "Szybkich i wściekłych"
Olyphant przed 2001 r. miał całkiem niezły dorobek filmowy, cieszył się rozpoznawalnością, ale nie miał zbyt wielu akcyjniaków na koncie. Skąd pomysł, by zagrał potężnego lidera rodziny, która kochała szybkie auta i niebezpieczne akcje? Olyphant odmówił, bo jak do dziś twierdzi, czuł, że "Szybcy i wściekli" to nie jego świat, nie jego bajka.
Pytany dziś przez "Hollywood Reporter" o to, czy żałuje, odpowiada: "Prawda jest taka, że bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, żeby nie zabrzmieć niegrzecznie, jakbym kogoś obrażał. Jeśli powiem, że nie, nie żałuję, albo że nie widziałem tych filmów, to będzie źle brzmiało, czego nigdy nie chciałem. Cieszę się, że ta seria zagrała i trafiła do wielu widzów".
W tej samej rozmowie aktor potwierdził, że nie widział też wiele swoich własnych filmów i nie ma z tym żadnego problemu, bo nie czuje się wielką gwiazdą. - Dobrze, że nie jestem bardziej znany. Byłoby to kiepskie dla wszystkich - dodał z przekąsem. Zapytany o to, jak czuje się z tym poziomem sławy, który teraz ma, odpowiedział zaś: - To słodkie miejsce, ale by może zrujnuję wszystko kilkoma następnymi rolami. Ale na tym etapie mojego życia? Pierd...ić to.
Olyphant z pewnością odnosi się do swoich nowych projektów. Część osób zna go z serialu "Justified", choć to produkcja ciesząca się większą rozpoznawalnością w Stanach niż w Polsce. Więcej osób będzie go kojarzyć z takich filmów jak "Hitman" czy "Szklana pułapka 4.0". Ostatnio na Netfliksie pojawił się film "Chaos", gdzie gra u boku Toma Hardy'ego, a od tygodnia można już oglądać serial "Obcy: Ziemia" od Disney+.
Kontynuacja kultowej historii o Obcym, który żeruje na ludziach i rozwala kolejne statki kosmiczne doczekała się serialowej wersji. Olyphant wciela się tam w postać Kirsha, syntetycznego, mrocznego naukowca. Jak pisaliśmy w recenzji:
"'Obcy: Ziemia' staje się czymś więcej niż tylko próbą wykorzystania wygodnego, bo znanego formatu na potrzeby małego ekranu. Staje się próbą konfrontacji z upływem czasu i bardzo aktualnymi lękami o zastępowalność człowieka przez maszynę, czy spreparowany w laboratoryjnych warunkach rozum, a może nawet… uczucia? Wszystko to opakowane w formę atrakcyjnego wizualnie serialu w gruncie rzeczy mocno sensacyjnego, z szybkim montażem, nienachalną ekspozycją i intrygującymi pomysłami realizacyjnymi. Nikt chyba nie sądził, że saga o 'Obcym' może jeszcze wzbudzić tyle emocji i tyle napięcia, et voilà!".
Nowe odcinki "Obcy: Ziemia" co środę. Na Disney+ dostępne są na tę chwilę dwa pierwsze epizody.
Tragiczna historia "Supermana", Christophera Reeve’a, obrzydliwe sceny w horrorze "Together" i nowe perełki w streamingu. O tym w nowym Clickbaicie. Znajdź nas na Spotify, Apple Podcasts, YouTube, w Audiotece czy Open FM. Możesz też posłuchać poniżej: