Kropielnicki o "Heweliuszu": Ukłon w stronę ludzi, których rany się nie zabliźniły

- Natura ludzka jest o wiele bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje. Dlatego byłem pełen obaw, jak to zrobić i jak to wyjdzie. Moja postać jest trochę z piekła, trochę z nieba, trochę z czyśćca - mówi o swojej pracy przy "Heweliuszu" Netfliksa aktor Mirosław Kropielnicki.

Mirosław Kropielnicki w "Heweliuszu"Mirosław Kropielnicki w "Heweliuszu"
Źródło zdjęć: © Netflix
Magdalena Drozdek

Magda Drozdek, Wirtualna Polska: Czy historia Heweliusza była Panu znana dokładniej, może bardziej niż tylko jako informacja, że zatonął prom?

Mirosław Kropielnicki: Dobrze pamiętam ten czas, bo miałem wtedy 28 lat. Choć dla każdego wrażliwego człowieka katastrofa morska brzmi strasznie, to najwięcej mówiło się o tym na Pomorzu.choć naprawdę zdawkowo. Potem nie było zbyt głośno o Heweliuszu. Serial pokazuje, dlaczego mogło tak być. Czasy były takie, jakie były. Byliśmy zanurzeni w zmianach ustrojowych i społecznych. Wydawało się, że już mamy tę demokrację, i że wszystko, co działo się wokół katastrofy, będzie transparentne. Ale już wtedy wiedzieliśmy, że może nigdy nie poznamy prawdy. Myślę, że to jeden z wielu powodów, dla których sięgnięto po ten materiał. Zdecydowano się zrobić ten serial, by przypomnieć tę historię.

Tak Netflix kręci swój wielki hit. Kulisy planu "Heweliusza"

Da się to zrobić? Poznać prawdę?

"Prawda" była osiągalna wtedy na poziomie komunikatów kontrolowanych przez państwo. Dzisiaj żyjemy w otwartym świecie i płyną do nas informacje o tragediach z różnych części globu. Od Borneo po Stany Zjednoczone, za granicami naszego kraju toczy się wojna, o której wiemy naprawdę dużo. Myślę, że sięgając po historię promu Jan Heweliusz, realizatorzy wykazali się niezwykłą wrażliwością. To ich ukłon w stronę ofiar oraz ludzi, których rany się jeszcze nie zabliźniły. Sprawa toczyła się ponad 30 lat i do tej pory nie została do końca zamknięta.

Z perspektywy aktora to bardzo ciekawe zadanie. Mówi Pan, że jako prawie trzydziestoletni mężczyzna słyszał o katastrofie i widział, jak relacjonowano to w mediach. Teraz mógł pan wejść w świat serialu fabularnego i opowiedzieć tę historię ze szczegółami, by ludzie poznali jej wielowątkowość. Jak się przygotować do takiej roli?

Jak wiadomo, w "Heweliuszu" Netflixa postaci – z wyjątkiem rodziny Ułasiewiczów - nie są odwzorowaniem jeden do jednego prawdziwych osób związanych z tym wydarzeniem. Byłem niezwykle zainteresowany tym zadaniem aktorskim ze względu na złożoność mojej postaci, czyli Kosiorka, prezesa serialowej firmy, będącej armatorem promu Jan Heweliusz.

To jest według pana czarny charakter?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak — bo to on teoretycznie wystawia tych ludzi na niebezpieczeństwo , zdając sobie sprawę z tego, jaki jest stan techniczny promu. Ale tu zaczyna się prawdziwa rozmowa o postaci: przecież problemy promu zaczęły się znacznie wcześniej, lata wcześniej. Nie wiemy, czy ten człowiek był wtedy prezesem, czy nie był.

Z jednej strony stara się być miły, opiekuńczy, konsyliacyjny. Z drugiej — staje wobec trybów maszynerii, konsorcjum morskiego, wielkiej instytucji i musi bronić siebie oraz całej tej struktury, bo nie ma wyjścia. To złożona postać — chciałem to pokazać. Mam nadzieję, że się udało trochę ją "obronić", zwłaszcza w scenach sądowych. Że to nie jest do końca zepsuty człowiek, tylko ktoś uwikłany w system, walczący o swoje życie, próbujący zachować pozycję. W kontekście serialu widać, że to tylko mały trybik w wielkiej machinie, która go w końcu miażdży. On to wie i walczy o przetrwanie.

Szczególnie mocna rola. W serialu Kosiorek razem z kapitanem Ułasiewiczem i jego żoną byli blisko, przyjaźnili się. A potem okazuje się, że musi wdowę po kapitanie poświęcić.

Tak, to ciekawa postać i zadanie aktorskie, bo oparte na niuansach, półcieniach. Ale tak często jest w życiu, prawda? Chciałem, żeby widz po obejrzeniu serialu miał w sobie wahanie pomiędzy: "co za straszny człowiek…", a "co on miał innego zrobić?". Jeśli ktoś po seansie znajdzie człowieka w Kosiorku, to dla mnie aktorski sukces.

Przyzwyczailiśmy się do hollywoodzkiego kina lat 80. czy 90, gdzie czarne charaktery były po prostu czarne, a dobrzy bohaterowie — po prostu dobrzy. Tu scenariusz serialu pokazuje, że nie ma takiego jasnego podziału.

Wszystkie odcienie się mieszają, ewoluują w zależności od sytuacji i zagrożenia. Ludzie zachowują się różnie. To ciekawa wskazówka dla aktora: trzeba myśleć o postaci wielopoziomowo. Mówię to też sobie. Natura ludzka jest o wiele bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje. To trudne, bo aktor musi jednak stworzyć postać wyrazistą, charakterystyczną. Dlatego byłem pełen obaw, jak to zrobić i jak to wyjdzie. Moja postać jest trochę z piekła, trochę z nieba, trochę z czyśćca. Trzeba było znaleźć środek ciężkości.

Jestem ciekawa, co wskazałby pan w tym serialu, jako tę rzecz, która zrobiła na panu największe wrażenie...

Nawet nie musi pani kończyć zdania. Od razu odpowiadam: jestem bardzo szczęśliwy, że sfera dramatyczna serialu — ta sądowo-osobista — nie została przyćmiona przez widowiskowe sceny katastrofy. To ogromny sukces, że część, która dzieje się w czterech ścianach, przy stole czy w sądzie, jest równie dramatyczna i efektowna jak wielkie sceny morskie. To znaczy, że wykonano świetną robotę — obie sfery są równoważne, a razem dają efekt piorunujący.

Wybrane dla Ciebie
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
"Siadała mu na kolanach". Przerażające, co zrobił 9-latce
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
FKA Twigs znów idzie do sądu z Shią LaBeoufem. Czarne chmury nad aktorem
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Ostatni film Chucka Norrisa. Tak zareagował, gdy dostał ofertę
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Zmuszają kobiety do posłuszeństwa. Koszmar, gdy chciała uciec
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Kabaretki, gorset, makijaż. Takiego wcielenia aktora jeszcze nie widzieliście
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Porwana i zgwałcona. Duffy opowie o traumatycznych przeżyciach
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
Wujek Angeliny Jolie nie żyje. Stworzył hit wszech czasów
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
10-latek nagle stał się gwiazdą. Gorzkie wyznanie po latach
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Pierwszy taki serial w Polsce. "Młody gej próbujący adoptować dziecko"
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
Obsadzono ją jako "grubą dziewczynę". Zdradza, jaki miała rozmiar
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
"Przestań albo cię zamorduję". Wprowadzono już środki bezpieczeństwa
Laura Dern o eksplorowaniu seksualności. "To jest interesujące. To jest seksowne"
Laura Dern o eksplorowaniu seksualności. "To jest interesujące. To jest seksowne"
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯