Małgorzata Zajączkowska u progu sławy porzuciła karierę w USA. "Nigdy tego nie żałowałam"
Małgorzata Zajączkowska wsławiła się rolą w melodramacie "Wrogowie" z 1989 roku, a swoim występem w filmie oczarowała krytyków. Choć mogła zrobić dużą karierę za oceanem, to pewnego dnia porzuciła Hollywood. – W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że zawsze będę grała obcokrajowców – wyjaśniła w wywiadzie dla "Dzień dobry TVN".
Małgorzata Zajączkowska urodziła się 31 stycznia 1956 roku w Warszawie. Na ekranie zadebiutowała rolą w "Zdjęciach próbnych" (1976), a w kolejnych latach wystąpiła m.in. w filmach: "Constans" i "Bez miłości" (oba z 1980) oraz w serialu "Królowa Bona". Przed wybuchem stanu wojennego w Polsce udała się do Paryża, a stamtąd – do USA, gdzie stanęła u progu wielkiej kariery. Choć otarła się o nominację do Oscara, to z czasem wróciła do Polski. Swoją karierę podsumowała w wywiadzie dla "Dzień dobry TVN".
Polskie geny w Hollywood. Nie wszystkie gwiazdy to pielęgnują
Małgorzata Zajączkowska wyemigrowała z Polski dla miłości
Małgorzata Zajączkowska przyznała w trakcie rozmowy z Magdą Nabiałczyk, że wyemigrowała do USA za mężem, którego poznała w Paryżu. Przy okazji opisała swoje trudne początki za oceanem. "To nie była łatwa droga, a trochę wręcz schizofreniczna. Najpierw wylądowałam na Bronksie, gdzie wieczorem nie można było wychodzić na ulicę. Po kilku dniach przeniosłam się do pani Barbary Piaseckiej-Johnson i spałam pod jakimiś niebywałymi obrazami, a nie miałam dolara na metro. Zaczęłam pracować jako babysitter i kiedy byłam w ciąży, to zadzwoniła Agnieszka Holland" – wspomniała.
Reżyserka "Kobiety samotnej" i "Gorzkich żniw" poleciła Małgorzatę Zajączkowską Paulowi Mazursky'emu, który obsadził Polkę w roli służącej Jadwigi w filmie "Wrogowie" z 1989 roku. Aktorka w tamtym czasie urodziła syna. "Paul odezwał się do mnie, kiedy mój syn miał trzy tygodnie. A film zrobiliśmy, kiedy mój miał już trzy lata" – wyliczyła Małgorzata Zajączkowska. Za występ we "Wrogach" zebrała pochwalne recenzje, a wielu krytyków uważało, że zasługuje na nominację do Oscara za najlepszą rolę drugoplanową. Tak się jednak nie stało, ku zaskoczeniu i oburzeniu części branży.
Małgorzata Zajączkowska z czasem wróciła do Polski z synem, ale bez męża. "Miłość się skończyła, myśmy się rozeszli. (...) Chociaż cały czas tam grałam i zarabiałam na życie w zawodzie, to w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że zawsze będę grała obcokrajowców. Pewnego dnia wstałam i zarządziłam, że wracamy. Wróciłam i nigdy tego nie żałowałam" – podsumowała w reportażu dla "Dzień dobry TVN".